Wielkopiątkowo, postnie

Wszystkim, którzy zachodzą na tę witrynę, takiego bilansu życiowego, w którym zmartwychwstań jest bodaj o jedno więcej niż upadków –
Dorota i Wiesiek.

W nawiązaniu do powyższego – forsycje na krakowskich Plantach już kwitną.:

s1

W przyrodzie dziś też wielkopiątkowo, postnie.:

s2

W kościele w Konarzewie skromny Grób Pański.:

s3

A o tym, co do niego doprowadziło na płaskorzeźbie na zewnątrz.:

s4

Odsłuchane w samochodzie. Jan Bernard „Telefonował morderca” z serii „Ewa wzywa 07…”. Numer polegał na tym, że bandyci opanowali niewielki urząd pocztowy, zmusili panienkę z okienka do podstemplowania setek książeczek oszczędnościowych. Wypłata z każdej ledwie po dwa tysiące, bo przy większych sumach sprawdzali stan konta. I nieźle się obłowili. Wątek poboczny: brzydka dziewczyna, której awanse (i propozycje małżeńskie) robi przystojniak. Potem się wycofuje, bo ona była mu potrzebna tylko do dokonania skoku. Bardzo przykre…:

s20

Remanent, który nie chce się skończyć.
Sieniawa. W przypałacowym parku obelisk z napisem „Na pamiątkę dni szczęśliwych w Sieniawie”. „Dni szczęśliwe” to te, w trakcie których przybył tu Kościuszko. Pożyczyć od
Księcia Czartoryskiego 500 dukatów na podróż do Ameryki. Jednak w żadnym kamieniu nie wyryto, że te 500 dukatów oddał.:

s6

Jednak dzisiejsi włodarze Sieniawy nie odwiedzinami Kościuszki się szczycą, lecz wizytą tego pana – eksponują go przy wejściu, w księdze gości stale otwartej na tej samej stronie.:

s7

Poza tym w Sieniawie po staremu. Jak na obrazku Jana Stanisławskiego (+1907) „Pejzaż z Sieniawy”.:

s8

I mój pobliski Jarosław. Na zdjęciu nie bardzo to widać, ale na miejskiej hali targowej w najlepsze sprzedają tam ciągle kasety magnetofonowe.:

s9

Przy rynku kultowa pijalnia „Ratuszowa” funkcjonuje jak od dziesięcioleci. Gdyby jej ściany umiały mówić, trzeba by odesłać do lamusa całą literaturę doby PRL-u i następnego ćwierćwiecza.:

s10

Na cmentarzu jest ubikacja, z tym, że klucz trzeba pobrać w pobliskim sklepiku. Z tym, że jeżeli klucz posiada tak fikuśny brelok, to naprawdę warto.:

s11
Markowa. Centrum poświęcone Polakom ratującym Żydów. Wyeksponowano też przykładowe donosy naszych rodaków do niemieckich władz. Rodzinę Ulmów z Markowej też rozstrzelano po donosie polskiego krajanina. Donosił na Żydów i ukrywających ich Polaków, bo Niemcy obiecali mu zagrodę po wymordowanych Żydach. Skończyło się egzekucją szpicla przez AK.:


A to jeden z bardziej znanych Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.:

s16

A skoro się zgadało… Las pod Tarnowem. Tu z kolei Niemcy mordowali Cyganów. Pomnik z drewna, z fragmentem wiersza Papuszy.:

s17
W ojczystej wiosce bł. Karoliny Kózkówny, w Wał-Rudzie, kolejna pomnikowa symulacja Jana Pawła II. Tym razem za model – bez cienia wątpliwości, proszę sprawdzić na filmie – posłużył Inczu-czuna, ojciec Winnetou. Też Wielki Wódz zresztą…:

s18
Akcent filmowy. Rynek w Krasnymstawie. Czarny obelisk. Monolit. Bardzo podobny pojawia się w filmie „Odyseja kosmiczna 2001” (1968) Stanley Kubicka. Tam sprawia m.in., że małpa zaczyna zdradzać pierwsze oznaki człowieczeństwa. A w Krasnymstawie?:

s19

9 przemyśleń nt. „Wielkopiątkowo, postnie

  1. Odwzajemniamy – i podwajamy – serdeczności.
    Chciałbym zrymować tak pięknie jak Pani, ale Bozia poskąpiła talentu…

  2. Szanowna Pani Doroto, Szanowny Panie Wiesławie,
    Wesołych Świąt przez dominujące barwy wiosennej ziemi: żółć, brąz i zieleń,
    światła Słońca łączącego złotymi nićmi niebo i dusze
    by mogły one (te dusze) drogą promieni przeniknąć tajemnice otaczającego kosmosu i zamknąć w sobie znalezione w tym bezmiarze: podziw i wielką sprzeczność – strach, rozedrganą siłę trwania procesów i ukojenie.
    P.S. Bardzo przepraszam za styl, ale od dłuższego czasu ciągnę na kryzysowych porcjach snu co chyba niestety widać. Chciałem przekazać po prostu najserdeczniejsze życzenia. Z drugiej strony te kryzysowe porcje snu pozwalają osiągnąć stan błogosławionego upojenia bez wydawania nawet złotówki na brązowy płyn Humphreya Bogarta, Lee Marvina i wielu, wielu innych, sympatycznych przez uwielbienie tego trunku, postaci filmowych…
    Bardzo lubię Pański blog. Oby na wiosnę kwitł dalej…

  3. Dzięki!
    Jakże Panu zazdroszczę, że potrafi Pan „przeniknąć tajemnice kosmosu” tylko powstrzymując się od snu, a więc prawie bezkosztowo. Ja za każdym razem w takiej sytuacji muszę wyłożyć co najmniej 25 złotych. O konieczności biegania do nocnego nie wspominając…

  4. Witaj.
    Odnośnie naszej słynnej, kultowej Ratuszowej. To nie funkcjonuje od dziesięcioleci, bo już z początkiem 2000 roku zaistniał tam sklep. Rozumiem dlaczego napisałeś taki komentarz do zdjęcia. Bałeś się tam wejść. Za naszych czasów to była niezła mordownia. Myślę, że dobrze pamiętasz bar ” pod ciurakiem” tam też było wesoło. Z resztą cały Jarosław to wesołe miasto.:):):)
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.
    W.

  5. W Ratuszowej, Pod Ciurakiem, w Murzynku nie bywałem, oczywiście. Ja, ministrant?! Ale legendy znałem.
    Tak, Jarosław to było – zdaje się – jest wesołe miasteczko…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *