Tomasz Brzeszczak „Bóg, auto, ojczyzna”

Tomasz Brzeszczak „Bóg, auto, ojczyzna”:

Monolog właściciela komisu samochodowego pod Warszawą. Nigdy dość studiowania psychiki naszego narodu. Żeby potem nie było zdziwień.
Cytaty:

Bo nawiasem mówiąc, to też w chuja tną w marketach: na półce podpiszą, że coś sześć złotych, a na naklejce siedem. Albo kod kreskowy co innego ma zakodowane i w kasie wyjdzie, że coś zamiast pięć złotych kosztowało osiem. Nawet nie sprawdzisz, bo szybko, szybko, nieraz w koszyku po sto produktów, to przeleci i nie wyłapiesz. Dopiero w domu. I co potem, jechać? Nie pojedziesz, bo ci się nie chce.

Wpadła mi w oko. Nie dość, że rozsądna, że inteligentna i nie lubi, jak ją producent w chuja wali z ceną zniczy, to ładna. Piękna. Blond włoski, farbowane, ale mi nie przeszkadza.

Na kasie jakiś pedał wolno liczył. Tak leniwie pikał tymi produktami, że mnie wkurwiał – mój czas jest coś wart i nie lubię, jak mi się go marnuje z powodu byle pedała, co na kasie siedzi. Kto nie umie porządnej roboty znaleźć, to na kasie siedzi. Odpady ludzkie. Jezu. Jak pomyślę, że dawniej jeździłem na wakacje nad polskie morze i potem siedziałem na plaży obok jakiegoś kasjera z Tesco czy z innego marketu, to mnie odrzuca!

Opierdol, nawet za niewinność, to się pracownikowi należy od ręki. Bez podania przyczyny. Lepiej wtedy mu się pracuje i zna swoje miejsce.

Teraz upadek moralności. Zero zasad. To i też się się też dlatego dobrze, że ten nasz rząd tak sztamę z kościołem

Podobało mi się to, że Anka ceni piękno i dużo potrafi za nie dać, ale też twardo stąpa po ziemi. Sprawdziła starannie ceny w knajpie, mówi: to dobre, ale się tu nie opłaca, bo zna knajpę, że jest taniej, a i mięsa dają trzysta gram, a tu tylko dwieście pięćdziesiąt. Mówiła, mówiła, mówiła, ale byłem zauroczony, bo odkrywałem, że jest mi bardzo bliska. Moja Sylwia jak coś mówi, to tylko o tym, co by kupiła, co ktoś kupił i że źle zrobił.

No i cukrem też mnie ujęła. W knajpach dają takie cukry w małych torebkach. Anka mi później powiedziała, że stara się nie kupować cukru, bo zawsze, jak jest w knajpie, to weźmie więcej. Niby drobiazg, ale jak sprytnie pomyślane. – Oni w tych knajpach to nas nieźle doją z kasy za wszystko, to można choć trochę sobie odzyskać na cukrze.

Wtedy jakoś tak nagle uświadomiłem sobie, że moje życie z Sylwią jest, kurwa, nudne jak pornos z lat siedemdziesiątych.

Jedyne co, to że Sylwia fototapety lubi zmieniać. Co rok inna. Taka tradycja. Nawet fajnie, bo raz Paryż mamy, a za rok jakaś plaża w ciepłych krajach. No to nie powiem. Ale reszta?

On nienawidzi pedryli całym swoim sercem. Mówi, że lesbijki są OK, toleruje je…

Czasem wybywamy do naszej willi na Mazurach. Oczywiście raz do roku są obowiązkowe wakacje na Kanarach, żeby było co na zdjęciach pokazywać znajomym, ale generalnie to siedzimy w domu. Sylwia nie lubi zwiedzać, a w Ikei wszędzie ten sam towar. Nie ma sensu wyjeżdżać z Warszawy.

Anka, okazuje się, robi inaczej. Jak jej dzieci mają słabe stopnie, to idzie do nauczycieli, opierdoli, że nauczyciel nie wywiązuje się z obowiązków, że nie ma odpowiedniego przygotowania, żeby dziecko nauczyć, i kończą się słabe stopnie. Jak ręką odjął.

Nigdy się w domu nie modlę. To głupota. Wystarczy do kościoła raz na tydzień w niedzielę chodzić i to załatwia wszystkie sprawy. Czarni by chcieli, żeby częściej, boby ludzie więcej na tacę dawali. Ja daję raz w tygodniu i uważam, że to im powinno wystarczyć. Niech nie będą tacy pazerni.

Wakacje to bardzo ważny element życia. Jeżdżąc ciągle w to samo miejsce, obniżasz prestiż swoich wakacji. Stają się rutyną. Nie poznajesz świata. Każdy all inclusive ma swoją specyfikę i kulturę. Jeździsz, to musisz poznawać świat. Poza tym nie zaprosisz przecież znajomych na oglądanie zdjęć z tego samego hotelu. Powiedzą, że widzieli je w zeszłym roku, i nie masz okazji do pokazania, jak żyjesz. Zaliczasz co roku inny all inclusive i masz nowe zdjęcia, nowe rzeczy do opowiadania. Poznajesz coś nowego, choćby inne rzeźby z ręczników. I dla takich rzeczy warto zmieniać hotele.

Co gorsza, zamiast poszerzać, miasto zwęża ulice, oddając bezcenne jezdnie na buspasy, żeby biedota nie stała w korkach. Jak ich nie stać na samochody, to znaczy, że gówno oni, a nie obywatele i pożytku społeczeństwo z nich nie ma żadnego. Czyli inwestowanie w takich ludzi jest paranoją. Miasto powinno pomagać ludziom zaradnym. A kierowcy na pewno są zaradniejsi od biedoty w autobusach. Oddawanie pasów drogowych na buspasy uważam za draństwo i zamach na moją wolność.

Przed północą wyrwałem się od nich, mówiąc, że jadę na pasterkę dla zmotoryzowanych. Miała być na parkingu przy centrum handlowym. Można było zostać w samochodzie. Coś jak kino dla zmotoryzowanych. Bardzo fajna sprawa. Duchowe przeżycie.

Mamy takie od firmy jakby prezenty, które mają reklamować patriotyzm – „Pamiętamy ’44”. – A, to bardzo fajnie robicie. Superpomysł. Każdemu naklejacie? – Nie każdy chce. Są takie pedały, co nie chcą. – Może słoiki jebane. Wsioki nic nie kumają. Historii nie znają i nie rozumieją. No, moja Andzia to też słoik, ale ona wychowana, wykształcona i wie, że w Warszawie najważniejsze, co było, to powstanie.

Prawdę powiedziawszy, to wielki skandal, że Mazury czy Bieszczady i Tatry wyglądają, jak wyglądają. Jeden Gołębiewski w Mikołajkach to kropla w morzu, a jedna kolejka linowa na Kasprowy to stanowczo za mało.

W takim ośrodku konferencyjnym skarbu państwa wszystkie okna wymieniał. Pięćset coś sztuk. Ustawili tak przetarg, że kryterium przetargowe „najtańsza oferta” nie było najważniejsze. Równie ważne było, czy firma ma polski kapitał i czy ma udowodnioną działalność patriotyczną. To dawało dodatkowe punkty i to takie mocno ważące. Czyli cenę miał wyższą niż inni, ale punkty na przykład za to, że zasponsorował budowę pomnika myśliwym patriotom walczącym z komunizmem po tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku i dzięki temu wygrał. Wszystkiego się dowiedział na czas, więc miał czas na przelanie pieniędzy na ten pomnik.

Poranne msze, potem wieczorne, zbieranie obrazków, pieczątek i udowadnianie, że się na tych mszach było. Komedia. Komunia jest prawem człowieka, to powinni ją dawać bez problemów. – No, ale na każdej mszy na tacę zbierali? – Zbierali. I jeszcze były składki na skromny prezent dla księdza. Sto pięćdziesiąt złotych od każdego ucznia. Osobna składka na prezent dla organisty, na kwiaty do kościoła. Nawet na prezent dla katechetki zbierali, a przecież z państwowej pensji Z podatków naszych ma płacone.

A przyjęcie komunijne robiłaś? – No pewnie. W restauracji na Starówce. Problem tylko robili, żeby limuzyną pod restaurację podjechać. Tam nie wolno autami za bardzo jeździć. To zaparkowaliśmy na Podwalu i stamtąd bryczka konna nas zawiozła. Pięknie było.

Piłsudskiego nam potrzeba, co Polskę twardą ręką na prostą poprowadzi i pokaże światu naszą potęgę. Jakby nie Piłsudski, tobyśmy powstania warszawskiego nie wygrali, Polska w zupełnie beznadziejnej sytuacji by potem była. Stalin by kołchoz zrobił, a tak – miał respekt.

… ciągle ci historycy odkrywają nowych żołnierzy wyklętych. Oni w ukryciu, w konspiracji działali, to nie wszystko o nich wiadomo było. Ale znajdują się materiały, dowody…

Anglii też już nie ma – kalifat angielski jest. Sami kolorowi i Polacy. Z jednymi to wiadomo, topić ich na morzu, z Polakami też wiadomo. Polaka za granicą to gorzej niż wilka spotkać – własne gacie ci na dupie sprzeda, jak będzie mógł.

Chociaż po Polaku wiesz, czego się spodziewać. Wiadomo, samego najgorszego, a ci kolorowi to nieobliczalni całościowo. Oni jeszcze niedawno to siedzieli na palmach i banany jedli, a teraz wielkie Europejczyki z samej Wielkiej Brytanii.

A makaroniarze to brudasy. No i jeszcze nasprowadzali sobie z dzikich krajów tego tałatajstwa całe masy i syf straszny. Na takim placu koło katedry stało ze dwudziestu czarnych i sprzedawało tandetne pamiątki. Do mnie też jeden podszedł, ale od razu powiedziałem głośno, co o tym myślę: – Wypierdalaj z tym, bo ci wyjebię. Zrozumiał, bo odszedł potulnie.

2 przemyślenia nt. „Tomasz Brzeszczak „Bóg, auto, ojczyzna”

  1. Już chciałem powiedzieć, że to bujda i niemożliwe. Ale w głębi duszy wiem, że absolutnie tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *