Tarnów on my mind

Dziś pod Auchanem zagadali do nas dwaj panowie. Jeden kaleka (?) na wózku, drugi popychacz wózka. Obaj w stanie wskazującym. Czy aby nie można poratować… Nakazałem Dorocie, by wypłaciła natychmiast i w trybie szeleszczącym, nie brzęczącym. Ledwie doszliśmy do samochodu z wózkiem pełnym zakupów, oni już tam byli i wygłaszają ten sam tekst. Po prostu nas nie poznali – po trzech minutach. Ale nie dziwię się. To zawodowcy – oni po prostu pokrywają pewien teren…

Zaszłości. Raz jeszcze Tarnów. Dorota obstaje, że musimy tam wrócić, bo ledwie dotkneliśmy natury tego miasta, a ono samo czeka na zgłębienie. Oto bowiem na rynku odbywała się impreza w ramach której – wspominałem o tym – pewien niepełnopsrawny młody człowiek został wsadzony na motocykl AK i jeździł nim po rynku. Z karabinem maszynowym wycelowanym w publiczność. Miałem ochotę podejść i zapodać mu jedyny tekst, który mi się w tej sytaucji nasuwał: „Masz zabić każdgo uzbrojnego skurwysyna, zanim on mnie zabije”.
Bo akurat tam rozłozył się obóz partyzancki, który prezentowała grupa rekonstrukcyjna. A tuż obok – jednocześnie – trwał występ kapeli ludowej z okolic. Tego po prostu nie da się zapomnieć.:

Obrazek z MOCAK-a, z wystawy o ojczyźnie w sztuce. Dwurnik.:

Oraz te niezapomniane ozdoby naszych miast i wsi.:

2 przemyślenia nt. „Tarnów on my mind

  1. W takiej sytuacji może pasować też tekst: „Jezus Maria nie strzelać, to pan naczelnik!”.
    Ewentualnie też „Posyłam wam dwa plutony SS”.

  2. „Wysyłam podziękowania za dwa plutony SS. Niestety dwa plutony zakończyły się wiązką. Kuzynka Edyta”.

    Zmieniam zdanie. Tekst tego przemiłego pana powinien brzmieć: „A zabiję ich wszystkich…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *