Straż dzienna, straż nocna

Przeliczyłem w pamięci, jakie kary grożą mi, gdybym został przyłapany w trakcie zarażania saren i zajęcy i – odpuściłem. Ale też zerknąłem sprawdzić, co porabialiśmy równo rok temu. I proszę: Amsterdam. „W Rijsk Museum wielka wystawa Rembrandta. Pokonawszy wiele pomniejszych dzieł w końcu dotarliśmy do „Straży nocnej”. Znam ją od pół wieku z „Małej encyklopedii PWN”. Niczym mnie nie zaskoczyła…”
No to przypomnijmy tę Straż oraz kawę i ciastko z Rembrandtem w muzealnej kawiarence…:

Pandemia. „Wyborcza”. Warszawa: „…61-letni pacjent zakażony koronawirusem odwiedził sklep monopolowy mieszczący się naprzeciwko szpitala. Podjechał tam na wózku inwalidzkim, choć chodzi o własnych siłach. Wódkę zdążył wypić w drodze powrotnej do szpitala”. W szafce szpitalnej przechował jednak czteropak piwa.
Komentarze: „I w dodatku nie w godzinach specjalnie dedykowanych seniorom!”; „Koroniarz wyklęty.”

Obejrzane dzięki itd. Kolejna zaległość: „Niewinni o brudnych rękach” (1975) Claude Chabrol. Klasyczna zagadka kryminalna – piętrowa do przesady. No i Romy Schneider: od góry, od dołu, od przodu, od tyłu i w ogóle.:

2 przemyślenia nt. „Straż dzienna, straż nocna

  1. Z pewnością już dawno widziałeś – ja bardzo lubię dokument Greenawaya „J’accuse” o „Nocnej Straży”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *