Sen o dolinie

W Jarosławiu mieszkaliśmy w kompleksie hotelowo-gastronomicznym „Jarosław” (dla uproszczenia) utrzymanym w stylu zwanym „wykwint podkarpacki”. To najwyżej pół kilometra od domu, w którym się wychowałem. Kiedy byłem w wieku pani recepcjonistki, chadzałem po polu, na którym obiekt się wznosi – była to najkrótsza droga do najbliższego lasu. Gdyby mnie wtedy – jakimś cudem – wprowadzili do takiego wnętrza, nabrałbym pewności, że już nie żyję i psim swędem dostałem się do nieba.:

Na grobach przodków. Nigdzie kult zmarłych nie jest tak silny i widowiskowy.:

W bazylice w Leżajsku trafiliśmy na obrzędy pogrzebowe jednego z duszpasterzy (franciszkanie). Kościół pełny.:

Lublin. Za każdym razem, kiedy mam magistranta z Lublina (są z całej Polski), pytam o sklep „Dolina Alkoholi” obok Bramy Krakowskiej. Sprawdzam w ten sposób znajomość miasta.:

Tuż obok jest kamienica – zakup „ojca polskiej literatury”. W kamienicy ciastkarnia z klimatycznym pięterkiem. Nie chciało się wychodzić (zwłaszcza, że padało).:

3 komentarze do “Sen o dolinie

  1. Dziwne, zawsze mi się wydawało, że nestorem literatury polskiej był Wiesław Machejek. A tu jakiś Rej…

  2. Prostuję – Rej był nestorem, a Machejek jest mentorem literatury polskiej. Cóż, może nie jest on w chwili czytany tak pilnie, jak zasługuje. Ale przecież nie jest to pierwszy taki przypadek w dziejach naszej literatury. „Syn minie pismo, lecz ty spomnisz wnuku…” (C.K. Norwid).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.