San Andreas

Dwayne Johnson
Kolejna katastrofa. Trzęsienie ziemi i tsunami w Kalifornii.
Wszystko już było: rozwód i apokalipsa. Ona weryfikuje charaktery i przywraca stan sprzed burzy.
W węzłowych chwilach zawodowcy zamiast działać zachowują się jak po prochach. Bo trzeba wygłosic jakieś komunały, uśmiechnąć się, spojrzeć porozumiewawczo. A że te sekundy mogłyby ocalić komuś życie…
Sceny na przemian: sielanka i apokalipsa. Jak gra komputerowa: już jesteśmy uratowani, a tu się okazuje, że jest jeszcze wyższy level.
Kataklizm nie zdarza się w murzyńskiej wiosce, lecz w San Francisco, gdzie jest co burzyć.
Napis Hollywood się wali.
Aglomeracja pada w gruzy, a rabusie walczą o telewizor skradziony ze sklepu.
W takim „Płonącym wieżowcu” było o wiele więcej ciekawych postaci.
Na koniec oczywiście łopocząca amerykańska flaga.

San Andreas, reż. Brad Peyton filmweb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *