Piotr Stankiewicz „Pamiętam”

Piotr Stankiewicz „Pamiętam”:

To refreny pamięci tego pana od stoicyzmu.
Cytaty.:

Pamiętam „Elementarz”, w którym Ala miała kota i psa Asa. Zawsze się zastanawiałem, jak ma na imię ten kot. Mama zawsze robiła Ali kanapki do szkoły, a tato był inżynierem i budował wielkie miasta.
Pamiętam wakacje w domkach campingowych i że bardzo przyjemnie było w czasie deszczu, bo można było siedzieć w środku i czytać książkę.
Pamiętam, że banknoty o niskich nominałach, sto, dwieście i pięćset złotych, były zawsze strasznie zmiędlone. I że były jeszcze niższe, dziesiątki, dwudziestki, ale nimi się już nigdzie nie płaciło, bo były za mało warte. Rodzice dawali mi je, żebym wrzucał do skarbonki.
Pamiętam, że myślałem, że jak kiedyś nie było telewizji, to ludzie musieli się bardzo nudzić.
Pamiętam, że najgorsza ze wszystkiego była nuda – nuda w poczekalni, nuda w kościele. Wyobrażałem sobie zawsze, że to piekło, o którym mówią na katechezie, to jest właśnie nuda.
Pamiętam, że nowe szczoteczki do zębów trzeba było wypłukać w gorącej wodzie przed użyciem.
Pamiętam, że program telewizyjny sprawdzało się w gazecie.
Pamiętam, że trzeba było czekać, aż się kaseta przewinie, i że można było przewijać albo szybko, albo „na podglądzie”, ale rodzice mówili, że na podglądzie nie wolno za długo, bo niszczy taśmę.
Pamiętam, ze raz poszedłem na wagary, ale nie wiedziałem w sumie, gdzie się idzie na wagary.
Pamiętam, że siadało się przed telewizorem, żeby usłyszeć, co nowego.
Pamiętam, że pisało się ręcznie.
Pamiętam, że wszyscy oglądali mnóstwo telewizji i że pierwszy ruch po powrocie do domu to było włączenie telewizora.
Pamiętam, że komisarz Olgierd Halski w „Ekstradycji” dużo pił i to znaczyło, że jest wrażliwym człowiekiem i dobrym bohaterem. A kiedy wpadał w ciąg i siedział w mieszkaniu zastawionym butelkami, to w tle zawsze leciał jazz.
Pamiętam książki telefoniczne.
Pamiętam, że komputery głośno szumiały.
Pamiętam, że kupowało się gazety, żeby wiedzieć, co się dzieje na świecie. A kiedy działo się coś nagłego, to się czytało od razu pod kioskiem, żeby wiedzieć.
Pamiętam, że S. mówił, że wypić jabola na raz to się nazywa „zrobić hejnał” i że on umie to zrobić. I faktycznie umiał.
Pamiętam, że na początku zupełnie nie wiedziałem, jak się należy zachowywać w pubach, knajpach i w klubach, dopóki nie zrozumiałem, że chodzi po prostu o to, żeby się napić – i wtedy już poszło.
Pamiętam, że moi rodzice powtarzali, że kiedyś niczego nie było.
Pamiętam, że się mówiło, że tu a tu jest „popegeerowska wieś” to znaczyło, że tam jest najgorzej, a ludzie, którzy tam mieszkają, są sami sobie winni.
Pamiętam, że najśmieszniejszy moment imprez był wtedy, kiedy kolega grał na pianinie „anielski orszak niech twą duszę przyjmie”.
Pamiętam, jak poszliśmy kiedyś do nocnego, a R. pokazał goły tyłek ekspedientce.
Pamiętam, że S. opowiadał, że u niego na studiach jest wykładowca, który przychodzi na zajęcia na kacu i opowiada, że mogą mu skoczyć, bo wszystko jest na żonę.
Pamiętam, że w knajpach dolewało się własnego piwa z puszki pod stołem, żeby było taniej.
Pamiętam, że stale miałem wrażenie, że jest coś bardzo ważnego, czego mi nie powiedziano.
Pamiętam, że zawsze myślałem, że coś ze mną jest nie tak.
Pamiętam, że kiedyś miałem dużo czasu.
Pamiętam wszystkie sytuacje, w których zachowałem się nie w porządku. Właśnie te.
Pamiętam, że ludzie mnóstwo sobie dogryzali i że mówiono mi, że tak po prostu jest, takie jest życie, a jeśli się tym przejmuję, to znaczy, że niczego nigdy nie osiągnę.
Pamiętam, że na imprezach chodziło po prostu o to, żeby się napić, a potem się coś na pewno wydarzy.
Pamiętam pierwszy raz, kiedy pomyślałem, że może już być za późno.
Pamiętam, że śmiano się z ludzi, którzy chodzą na terapię, bo przecież po co terapia, skoro zawsze można pójść na piwo z kolegami.
Pamiętam, kiedy uświadomiłem sobie, że ludzie są dużo bardziej zwykli, niż się wydaje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.