Pierre Lemaitre „Koronkowa robota”

Pierre Lemaitre „Koronkowa robota”:

Bardzo krwawe, mocno przeciętne, zaskakująco przewidywalne.
Cytaty:

Widać było, że ubiera go żona, która ma własne i to nie najlepsze wyobrażenie o facecie. Kreowała go na szefa firmy władczego (jasnoszary garnitur), zdecydowanego (koszula w niebieskie prążki) i żyjącego w ciągłym pośpiechu (włoskie buty ze spiczastymi noskami), lecz przyznawała, że jest tylko średniego szczebla menażerem, lubiącym ostentację (krzykliwy krawat) i dość wulgarnym (złoty sygnet i złote spinki do kompletu).

Mężczyzna w nieokreślonym wieku, o wymizerowanej twarzy, długi jak dzień głodówki,

… żadnych sąsiadów nie było. Zwłaszcza nocą, kiedy ta okolica była tak uczęszczana jak burdel w raju.

… twarz jej wyrażała nie tyle inteligencję, ile ogładę,

Le Guen miał wiele wad, co do tego zgadzały się wszystkie jego eksżony, ale głupota nie była jego mocną stroną.

… z dyskretną sumiennością podtrzymywał wizerunek nowoczesnego wdowca, subtelne połączenie samotności z zaradnością.

Staroświecka księgarnia. Nic wspólnego z rozjarzonymi przestrzeniami wielkich bookstore’ów. Tutaj królowało rękodzieło, wypastowane parkiety, półki z lakierowanego drewna, drabinki z gładzonego aluminium, przyćmione światło. W atmosferze tego miejsca było coś spokojnego i imponującego, coś, co zmuszało do odruchowego ściszenia głosu. Co dawało przedsmak wieczności.

Nie ma emocji głębszych niż te, które przeżywamy za pośrednictwem artystów. Wszyscy miłośnicy sztuki o tym wiedzą.

O ile mi wiadomo, pani mąż był wielkim miłośnikiem kryminałów… Jakkolwiek dziwnie mogło zabrzmieć to pytanie, nie sprawiała wrażenia zaskoczonej. – Owszem, tylko to czytał. Czytał to, co był w stanie zrozumieć.

Uśmiechnęli się do siebie. Po raz pierwszy w sposób tak otwarty. A pierwszy odwzajemniony uśmiech mężczyzn to początek wzajemnego uznania bądź kłopotów.

Niewiarygodny sukces literatury kryminalistycznej wyraźnie dowodzi, jak bardzo świat spragniony jest śmierci. I tajemnicy. Goni za tymi obrazami nie dlatego, że ich potrzebuje. Ale dlatego, że ma tylko to. Abstrahując od wojen i wielkich bezinteresownych rzezi, jakie polityka ofiarowuje ludziom, by zaspokoić ich nieopanowaną żądzę śmierci, cóż innego mają? Obrazy. Człowiek rzuca się na obrazy śmierci, bo pragnie śmierci. I tylko artyści są w stanie to pragnienie zaspokoić. Pisarze piszą o śmierci dla ludzi, którzy łakną tej śmierci, tworzą dramaty, by zaspokoić ich tęsknotę za dramatem. Ludzie chcą tego wciąż więcej i więcej. Nie chcą tylko papieru i opowieści, chcą krwi, prawdziwej krwi. Ludzkość uzurpuje sobie prawo do tej potrzeby, przekształcając rzeczywistość – czyż zresztą nie tej właśnie misji ukojenia ludzi poprzez dostarczanie im obrazów poświęciła swoją twórczość wielka artystka, pańska matka? – ale jest to pragnienie nienasycone, nieodparte. Chcą czegoś realnego, prawdziwego. Chcą krwi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.