Nihil novi

Rankiem telefon. Z redakcji jakiejś szemranej encyklopedii, która przed kilku laty pobrała ode mnie „hasło osobowe”. I teraz prosi o uaktualnienie. Musiałem odmówić. Wyjaśniłem, że w moim życiu przez ostatnie lata nie wydarzyło się nic godnego uwagi. Ciężko to przyznać przed redaktorami encyklopedii, ale o wiele trudniej przyznać się do tego przed sobą samym…

A dowód tej monotonii dostarczyło kolejne bezbarwne popołudnie. Najpierw pola (wciąż te same…).:

A potem szynobus do Wolsztyna (także ten sam…).:

Z trasy. Owińska pod Poznaniem. Byłe opactwo, jeszcze z szopką. Ale światełka już zdejmowali. Po tym poznajemy, że czas jednak upływa… :

Jedno przemyślenie nt. „Nihil novi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *