2 przemyślenia nt. „Nawoskowani

  1. Byłam kiedyś w Sandomierzu. Chciałam iść do spowiedzi, ale niestety Ojciec Mateusz gdzieś się plątał nie wywiązując się przy tym ze swoich podstawowych obowiązków…

  2. Podstawowym obowiązkiem ojca Mateusza jest zdemaskowanie mordercy przed emisją kolejnego odcinka. Więc grubym nietaktem jest odrywać ojca od podstawowych obowiązków kapłańskich jakąś banalną spowiedzią.
    Gdyby ojciec Mateusz był postacią z Kieślowskiego, odcinek zaczynałby się o wyznania Pani win, z których najcięższą byłoby przejście na pasach na czerwonym. A potem napięcie już by tylko rosło…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *