Nad dachami Paryża

Dorota nie mogła znieść, iż zadowalamy się byle jakimi kasztanami zamiast udać się do źródła. Więc:

A potem to już jak wycieczka ze Szreniawy. Cmentarz Père-Lachaise. Nieźle nas prześcigał, a i to dotarliśmy do nielicznego grona Wielkich Nieobecnych.:

W Centre Pompidou wystaliśmy się w półkilometrowej kolejce. I spędziliśmy trzy godziny, a należałoby trzy dni. Jak zresztą w każdym z tych miejsc.:

Stąd Paryż ściele się u stóp.:

I – wiadomo – Dzielnica Łacińska. A tu – też wiadomo:

2 przemyślenia nt. „Nad dachami Paryża

  1. Poszukuję informacji jak nazywa się obraz w Pompidou na którym trzech mężczyzn niesie nad głowami wazne dla nich rzeczy idąc po pas we wodzie. I kto go namalował. Może Pan wie?

  2. Przypominam sobie taki obraz jak przez mgłę (bo to szczególna anegdota), ale co do reszty… Chętnie bym pomógł, ale z czasem nie najlepiej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *