… na dzień do Tomaszowa

W sobotę rano ruszyliśmy w wielokrotnie odkładaną podróż – „na dzień do Tomaszowa”. Jak w wierszu Tuwima i jak w piosence Ewy Demarczyk. W Tomaszowie (Mazowieckim) idziemy na lody do miłej kawiarenki literackiej (przynajmniej z nazwy). Otwieram internet i pierwsza wiadomość: Ewa Demarczyk nie żyje. Kiedy czytałem, przez uchylone okno wiatr nawiał pierwsze jesienne liście. Jakie to wszystko zapętlone.:

No a potem do pobliskiej Spały. Ulica wylotowa to – Juliana Tuwima.:

Ze Spały do Inowłódzia, gdzie Tuwim na jakiejś ludowej zabawie „zobaczył” scenę, którą zawarł potem w „Kwiatach polskich”, a którą po latach wyśpiewała Demarczyk: „Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca..?” Dziś Inowłódź nie chwali się Tuwimem, a tylko tym co zawsze – romańskim kościołem św. Idziego.:

Hotel w Piotrkowie Trybunalskim. Cud nad Wisłą obecny na każdym kroku. Przed kościołem bernardynów starsza pani sprzedaje bukiety z polnych kwiatów. Zanim mój ospały mózg pojmie, że to na ołtarz w Matki Boskiej Zielnej, Dorota dostaje wiązankę. Boska!:

Nareszcie wziąłem się za coś, na co miałem wielką ochotę, ale ciągle brakowało czasu (durna wymówka). Słucham audycji z Dwójki „Jest taki obraz” i na tenże się gapię (dr Grażyna Bastek). Żeby zobaczyć, jak wiele sam nie byłbym w stanie dostrzec. Ponieważ byliśmy tam w Sylwestra, więc: „Widok Delft” Johannes Vermeer. Pamiętam jeszcze jak mam ze 12 lat i gapię się na reprodukcję tego obrazu w Małej Encyklopedię PWN.:

6 przemyśleń nt. „… na dzień do Tomaszowa

    1. Tak, kręcili. Od „Popiołów” do „Pancernych”. I teraz porozstawiali tabliczki, żeby było wiadomo. Ale już wówczas inscenizacja poszła tak daleko, że okolicy z filmem nie rozpoznasz. Kiedyś próbowałem odnaleźć ducha „Manhattanu” Allena na Manhattanie. Kompletna porażka.

  1. Z Ewą Demarczyk to można by rzec, że wykrakałeś. Od lat jesteś Charonem wielkich i znanych – co który umrze, to ty ich w telewizji przeprowadzasz przez Styks. A teraz raz do Tomaszowa, i już Ewa Demarczyk. W Warszawie bywasz często, ale ja na szczęście nie jestem znany.

  2. Z tą Ewą Demarczyk to można powiedzieć że wykrakałeś, jadąc do Tomaszowa. W końcu od lat jak ktoś znany zejdzie, to go/ją w telewizji przeprowadzasz przez Styks, jak jakiś Huron. Jak widać, teraz już samo Twoje pojawienie się przynosi nieszczęście. W Warszawie bywasz często, ale ja na szczęście nie jestem znany.

    1. Już od pewnego czasu, gdy wchodzę do TVN-u czy Polsatu, panowie redaktorzy z zasady pytają: Kto umarł? A ja rzucam nazwisko.
      Ponury Żniwiarz

  3. Bo na Manhattanie trzeba mieć cicerone w postaci odlotowej Jane w wielkich okularach, znającej epickie kluby i klimatyczne galerie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *