Marian Łohutko „Czarno na ulicy Błękitnej”

Marian Łohutko „Czarno na ulicy Błękitnej”:

Na sen.
Cytaty:

W ośrodku koło Krynicy Morskiej, gdzie byłem na wczasach, sanepid zamknął stołówkę, radzono nam, żebyśmy się stołowali w restauracji odległej o sześć kilometrów.

Skończyłem studia, awansowałem, dostałem podwyżkę. Zacząłem żyć jak przeciętny obywatel i wcale nie było mi z tym źle — i takie życie ma swoje dobre strony.

Jeszcze sześć lat temu pracowała jako sklepowa, a niech mi władze odpowiedzą, jak na takiej pracy w ciągu dwóch lat zarobić dwa miliony złotych — po milion na rok. A jeszcze nie była od tego, żeby przynajmniej co drugi dzień nie zajrzeć do „Orbisu” albo „Watry”, a jakie tam ceny, to wysokie władze wiedzą. Widok takiej osoby na ulicach naszego miasta obraża nas, ludzi pracy, utrzymujących się z tego, co zarobią własnymi rękami. Prosimy, żeby zajrzeć w tę sprawę, wyjaśnić ją i podać do publicznej wiadomości, żeby ludzie wreszcie wiedzieli, że złodziejstwo nie popłaca i zawsze będzie ukarane.

Rano jakieś stare filmy w telewizji, oglądam je z przyjemnością, coraz częściej zdarza mi się myśleć, że w tamtych czasach żyło się chyba w sumie spokojniej niż teraz, człowiek nie był rozrywany na wszystkie strony różnymi możliwościami i nie kończyło się to tak jak obecnie: nie zostawał wreszcie na środku, niezdecydowany, dokąd iść, czemu się poświęcić.

Morderstwo? — emeryt aż zarumienił się z wrażenia; od wielu tygodni najważniejszym zdarzeniem było dla niego to, że jego pies pogryzł się w parku z psem sąsiada i ma naderwane ucho. — Może nawet morderstwo — uśmiechnął się kapitan, widząc podniecenie starego pana. — Jestem gotowy, proszę pytać — powiedział tamten.

A przez te dwa lata mieszkał tu ich kolega? — Tak, a tak prawdę powiedzieć to dwóch. Taki blondynek z długimi włosami, co cienko mówi, to ten kolega i jeszcze jakiegoś przyprowadzał… — A ten jak wyglądał? — A jak to oni teraz. Wysoki, chudy, czarny, ubrany w Bóg wie co, jakieś kwiatki, chusteczki, jak jaki pederasta…

— Ja nie wiem, o czym pan mówi. Pewnie chcecie mnie w coś wrobić, nic dam się. — Milicja nie wrabia, Zieliński, milicja wykrywa sprawców przestępstw.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.