Magdalena Grochowska „Wytrąceni z milczenia”

Magdalena Grochowska „Wytrąceni z milczenia”

Konrad Swinarski
Cytaty:

Po każdej premierze chorował. Krystyna Zachwatowicz, autorka kilku scenografii do jego inscenizacji: – Po próbach chodziliśmy do restauracji Dietetyczna, kelnerki pilnowały, żeby jadł tylko to, co mu nie zaszkodzi… Jego choroby były na podłożu nerwicowym, brały się z napięcia.

Dwa tygodnie przed premierą prawie nie spał.

Ernst Schröder: „Osiągnął spektakularny sukces i równie szybko zniknął. […] Przez krótki czas był wyrazicielem określonego rodzaju teatru i wkrótce stał się jego ofiarą, opuszczony przez dyrektorów teatrów, pozbawiony wsparcia krytyki. Swoją klęskę próbował przez wiele lat oszukiwać alkoholem”.

W czerwcu 1952 roku organizacja młodzieżowa wzywa Swinarskiego na nadzwyczajne zebranie. Czy przyznaje się, że przebywał w pokoju Barbary Witek po dziesiątej wieczorem? Brał tam udział w libacjach? Był przyczyną bójki koleżanki Witek z koleżanką Łopatko? I wykazał cynizm, gdy go upomniano? Swinarski składa samokrytykę: dawał zły przykład młodszym kolegom …

O kulturze Zachodu wypowiadał się z sarkazmem: czy narody syte mogą myśleć metaforycznie? Dobrobyt czyni z ludzi cywilizowane zwierzęta. Publiczność niemiecka, płacąc za bilet, wymaga, aby ją uwolnić od myślenia i niepokoju.

Nurtuje go myśl, że podstawą życia są sprzeczności, jak na obrazie Bruegla. Chrystus wisi na krzyżu, a pod krzyżem dziecko coś zajada… Rzeczywistość jest wieloraka – rozwijał potem tę myśl w wywiadach – gdzieś odbywa się ślub, a równocześnie gdzie indziej pogrzeb; tu wypadek na ulicy, tam się rodzi człowiek.

Zabiegał, by pozwolono mu odwiedzić w krakowskim więzieniu Kota, słynnego mordercę psychopatę. O czymś pięknym mówił: – Mydło Palmolive.

Bohater romantyczny składa się z ciała i krwi, jest człowiekiem od palca u nogi do czubka głowy. Pankracy z jego Nie-Boskiej… – chory na serce. Fantazy – szalony.

Ci krakowianie są powyżej pępka partyjni, poniżej – katoliccy, a w jednym i drugim obłudni. To jest ekscytujące!

Nie tknął obiadu, chce wódki. Otwiera torbę podróżną. W środku stos butelek owiniętych w swetry. Po tygodniu zabrakło wódki. Kazimierz Wiśniak prowadzi go przez park Jordana i Błonia – żeby uniknąć ruchu – do Cracovii. I wtedy spotyka ich dyrektor Starego Teatru Jan Paweł Gawlik. Opowiada: – „Konrad, powinieneś się leczyć”, mówię. On na to: „Ja to wiem”. „Więc się zgadzasz?”. „Tak”. Następnego dnia zawiozłem go do kliniki psychiatrycznej. Z listu do żony: w klinice jest bardzo interesująco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *