Dzień Buraka

Najpierw dydaktyka po drutach.:

Sporo później hasanie po polach. Tam obchodziłem Dzień Buraka, o którym przypomniałem sobie obchodząc buraczaną pryzmę. I refren – szynobus do Wolsztyna.:

Noc do tyłu, bo nie mogłem się oprzeć by nie dosłuchać do końca audiobooka K. Folletta (na użytek niewidomych czyta Mirosław Utta). Słuchałem wiele lat temu, pamiętałem korzystne wrażenie, zapomniałem szczegóły. Tymczasem jest to świetnie napisany page turner i nie umiem się w takich razach oprzeć. Skończyłem o 4.00.:

5 przemyśleń nt. „Dzień Buraka

  1. Faktycznie, nie wpadłem na to. U Grabińskiego pociąg jedzie donikąd, szynobus mknie do Wolsztyna, a to przecież prawie to samo…

  2. Kakieta, na miłość Boską! Jak można tak zniekształcać nazwisko jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku!!! Czytałem, ale chyba czas wrócić na te tory…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *