Do diabła!

Zaległości. W minioną sobotę w Białymstoku robiło się gorąco z powodów, które zna już cały świat, więc my na spokojną Litwę. W Kownie mieliśmy zaległość w kwestii dwóch muzeów. Mianowicie Muzeum tamtejszego Mickiewicza i Chopina w jednym – Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa oraz Muzeum Diabłów. Oczywiście zaczęło się od pomyłki, bo oba są przy tej samej ulicy, choć po przeciwnych stronach. Ale wszystko się wyprostowało. Čiurlionis.:

I diabły. Zwracam uwage na diabelski duet: Hitler i Stalin.:

Z muzeami w Wilnie było jeszcze gorzej, bo do Narodowego weszliśmy nie tym wejściem i zamiast kolejnych Ciurlonisów musieliśmy oglądać ekspozycję tytanów mody. Jak dla mnie szmatex, tyle że historyczny. Za to Doroty nie mogłem stamtąd wyciagnąć siłą. Już chciałem wzywać ochronę, żeby ją usunęła.:

No i – jak zwykle: od katedry w górę ku rynkowi, ale nie za daleko. Piwo (Dorota) i kawa w głównym pasażu. Chyba też obejrzeli „Misia” albo mają gości z Polski, bo menu na łańcuchu.:

Zamek w Trokach jak stał, tak stoi.:

Wieczorem – Mariampol. Główny plac i hotel. W obu miejscach spędzaliśmy ostatniego Sylwestra. 24 godziny później leżałem już na stole operacyjnym w Łodzi (przepuklina). Ale pozszywali mnie na tyle, że mogłem wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *