Czekam na wiatr, co rozgoni…

Kraków. Idziemy na spektakl do Teatru Nowego na Kazimierzu. Ale tego widza się nie spodziewaliśmy. Nawet mnie poznał (robiłem z Nim kiedyś parę wywiadów) i mówię, że miło go widzieć w dobrym zdrowiu. „My pleasure” – odpowiada. No to ja, że w tych czasach „Michnik” i „pleasure” jakoś się nie rymują. Nadredaktor pocałował Dorotę w rękę, ale – niestety – poszła do łazienki i musiała ją umyć:

W trakcie spektaklu polskie piosenki z ojczyzną w środku zaśpiewane w konwencji punk i metal. Najbardziej podobało mi się, jak pewna pani „dość w sobie” (fot.) zaśpiewała „Ukochany kraj, umiłowany” kraj w konwencji burdelowej. Na bis artyści wykonali pieśń Maanamu dedykowaną rokowi 2019 akcentując słowa „Czekam na wiatr, co rozgoni…” :

Z cyklu: Miło spojrzeć – Karolina Jabłońska.:

Nie wiedziałem, że tuż obok naszego stałego hotelu na Malborskiej jest tak uroczy sklepik.:

2 przemyślenia nt. „Czekam na wiatr, co rozgoni…

  1. Chciałbym napisać, że doładowałem się turbo, ale to była przechwałka. Ot tyle, żeby rankiem nerwowo pytać: „Jezus Maria, gdzie ja jestem, co to za miejsce?!” Czyli, jak co dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *