Archiwa kategorii: Wyrazy obce

Common sense

Cherubin„anioł wyższego rzędu; człowiek wyjątkowo piękny”. Mówi się (np. o młodym MacCartneyu): cherubinkowa uroda. Komplement?

Chlamida – obszerne, wierzchnie okrycie starożytnych Greków. Przypomina się Brandstaetter, w którym się swego czasu zaczytywałem:
„Coraz donośniej biły bębny,
Szły szturmowe oddziały, szły powoli pod górę,
Przez Via Dolorosa, w chlamidach
Purpurowych od gniewu i słońca”.

Chuligan – od nazwiska londyńskiego opryszka Hooligana.

Common sense„zdrowy rozsądek, tzw. chłopski rozum”. Przekonanie, że jak chłop myśli, to na pewno rozsądnie.

Brillante

brillante – błyszcząco, świetnie ogniście. Tuwim, Konieczny, Demarczyk – „Grande valse brillante”…

bosman – „bezpośredni przełożony wszystkich marynarzy pokładowych”. „A bosman tylko zapiął płaszcz i zaklął: Ech, do czorta…” Znamy obyczaje bosmanów! Mógł nawet zakląć: „Ech, do licha!”

butelka – słownik wyjaśnia: „Naczynie szklane o wąskim otworze z szyjką”. Czy to wyjaśnienie jest polskiemu czytelnikowi tak bardzo potrzebne?
A skoro już o butelce, to rysunek z Nie.:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiek balzakowski

wiek balzakowski – wiek bohaterek powieści H. Balzaka, który portretował panie w „wieku średnim”. Słownik sprzed pół wieku podaje, że wiek balzakowski to „wiek kobiety mającej 30 lub niewiele ponad 30 lat”.

barman – pisarz-alkoholik Ireneusz Iredyński jako przykład oksymoronu, czyli wyrażenia wewnętrznie sprzecznego, podawał: „bezręki barman”.

beniaminek„osoba lub rzecz, którą się otacza najlepszą, największa opieką”. Zostało w sporcie. Ględzą w kółko: ten i ten to „beniaminek ligi okregowej. Coś jak: „piłka jest okragła, a bramki są dwie”.

bibliotaf – „>grabarz książek<, żartobliwe określenie właściciela biblioteki nie pozwalającego innym na korzystanie z niej”. Odwrotność Doroty.

bolec – „sworzeń, trzpień”. Ksywa jednego z bohaterów filmu „Chłopaki nie płaczą”. Nieprzypadkowa.

bon vivant – znaczenia: hulaka, wesołek. Mnie najbardziej odpowiada: „letkiewicz”.

Awans

autograf – jedno ze znaczeń: rodzaj przyrządu do kopiowania. Słówko „ksero” jeszcze się nie przyjmowało.

awans – ze starego słownika: „Przechodzenie dzięki stworzonym przez władzę socjalistyczną warunkom, które umożliwiają nabywanie należytych wiadomości i kwalifikacji, do bardziej odpowiedzialnego działu pracy niż ten, do którego się człowiek uprzednio sposobił”. Pochodzę z Podkarpacia i skłonny jestem doceniać możliwości awansu, jakie wczesny PRL dał moim rodzicom. A jednocześnie doskonale rozumiem bariery awansu, jakie przede mną wznosił dojrzały i schyłkowy PRL.

bajronizm – „poszukiwanie niezwykłych sytuacji i dramatycznych napięć i scenerii”. „Pchajmy więc taczki obłędu jak Byron, bo raz mamy bal…”

baki – dawniej: faworyty. Obecnie: pekaesy.

Astral

atak – jedno ze znaczeń: „przejaw niezwykłego stanu psychicznego”. Faktycznie, jak ktoś zaczyna agresywnie bredzić, mówi się: Miał atak.

astygmatyzm – wiadomo: wada wzroku. Widzi się nieostro, jakby przez mgłę. Wracam do tego pojęcia na zajęciach z reportażu. Nie ma sensu pisać, że facet w parku czytał gazetę. Piszemy od razu jaką. I czy wiadomości z pierwszej strony, czy ogłoszenia drobne. Pokonujemy astygmatyzm.

astral – w okultyzmie: świat pośredni między bytami duchowymi i fizycznymi. Podczas seansów spirytystycznych ukazują się właśnie ciała astralne.

aspirant – kandydat. Dawniej również: chłopiec, który stara się o rękę panny.

asceza – „ćwiczenia w cnocie często połączone z umartwieniami”. Rzadko kojarzy się ascezę z ćwiczeniami sportowych zawodowców czy pianistów Konkursu Chopinowskiego.

Antyteza

arcybibosz – przykład na zastosowanie przedrostka arcy-. Jak kiedyś w książce użyłem słowa „birbant”, redakcja kazała zmienić, bo nikt go nie rozumie.

apozycja – dopowiedzenie, np. „miasto Warszawa”. Ze starej piosenki (Brok i Wasowski):
„Z nią się nawet podobnież
Miasto Paryż równać nie ma prawa,
Bo faktycznie wiadomo, „pardą”,
Lecz nie ma, nie ma,
Jak Warszawa!
Warszawa da się lubić…”

apasz – słownik tłumaczy, że to od francuskiego „apache”, co znaczyło zarówno członka plemienia Indian północnoamerykańskich, jak zwykłego europejskiego dzikusa. A my śpiewaliśmy za Grzesiukiem, Muńkiem, Kazikiem:
„Apaszem Stasiek był, w krąg znały go ulice
W spelunkach, tam gdzie podłe życie wre
Kochanką jego była zwykła ulicznica,
Co gdzieś na rogu sprzedaje ciało swe.”
A powinniśmy byli śpiewać: „Apaczem Stasiek był…”

antyteza – twierdzenie przeciwstawne innemu. Najczęściej – efekciarska gadania, np. „Kto był niczym, ten będzie wszystkim”. Dorota nieustannie powtarza swoją ulubioną antytezę (wyczytała w powieści Joanny Bator): „Kobieta musi przejść przez piekło, żeby zostać aniołem”. Na razie przechodzi, jeszcze nie została…

arendować – zapomniane: dzierżawić. Znowu piosenka też zapomnianego zespołu No To Co:
„Zielony mosteczek ugina się
Trawka na nim rośnie, nie sieka się.

Żeby ja ten mostek harendował,
To bym ja mosteczek wyrychtował.

Czerwone i biołe róże sadził,
A potem do lasu odprowadził.

Odprowadziłbym cię aż do lasa,
A potem zawołał hop, sa, sa, sa!”

Androfobia

androfobia – chorobliwy wstręt do mężczyzn. Dorota na to cierpi (?). Tylko ona zdradza androfobię kierunkową.

angofrazja  – wada wysławiania się polegająca na przerywaniu mowy samogłoskami „a-a, e-e”. U nas zapadają na nią rodacy, którzy przez dwa lata pomieszkali w Stanach lub w Anglii. Oraz Joanna Krupa. Słownik podaje, że angofrazja „powstaje na tle chorobliwego lęku”.

analekta – zbiór fragmentów wybranych z jednego lub kilku autorów. Słowo stosowane w tytułach niezliczonych kwartalników. Wielu badaczy przez całe życie publikuje „Wybrane problemy”, „Wybrane zagadnienia”. To znaczy, że niczego nie zgłębili gruntownie.

amok – atak szału zdarzającego się, jak podaje słownik, „wśród ludności indonezyjskiej”. U nas nie do pomyślenia. Jeden z objawów: tknięty amokiem „biegnie zwykle przed siebie”.

Alfons

alfons – w znaczeniu: opiekun prostytutki. Założycielem redemptorystów był Alfons Liguori. Od pewnego czasu ojciec Rydzyk powtarza (!) na antenie, iż założyciel zgromadzenia tak dalece dał się we znaki masonerii, że ta z zemsty spowodowała, iż imienia Alfons zaczęto używać w wiadomym znaczeniu. Oczywiście wierutna bzdura. Nazwa alfons na oznaczenie profesji pochodzi od bohatera dramatu Aleksandra Dumasa „Monsieur Alphonse”, który to pan trudnił się tym procederem. Ale wywody o. Rydzyka nie dziwią mnie ani przez chwilę. Zdziwiłbym się, gdyby powiedział coś sensownego.

alembik – gatunek wódki. Nic mi to nie mówi, a przecież powinno. Boże, ile rzeczy mnie ominęło!

akurat – hrabia Dzieduszycki, niegdyś ikona wrocławianina, dopóki nie okazało się, że był pracowitym kapusiem, miał zwyczaj odpisywać na zaproszeniach: D.U.P.A. Co było skrótem od:  Dziękuję uprzejmie, przybędę akuratnie.

ambiwalencja – z nieodżałowanego filmu J. Gruzy „Gulczas, a jak myślisz”. Reżyser krzyczy do aktorki na planie: „- Więcej ambiwalencji!!!” Co samo w sobie jest idiotyczne. Na to jeden z techników pyta kolegę: „ – Ty, co to jest ta >ambiwa<? – A ch…j go wie. Film idzie na festiwal w Gdyni…”

ambaras – tango do słów Przybory. Boy: „W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.

amator – w znaczeniu: człowiek, który zajmuje się czymś z upodobania, bez korzyści materialnych. W „Ziemi obiecanej” Łapicki ma problemy finansowe i tylko to go zaprząta (za chwilę popełni na tym tle samobójstwo). Spotyka starego Żyda (Włodzimierz Boruński), który w tym czasie beztrosko zachwyca się Łodzią: „- Pan jesteś amator, panie Halpern…”

ambalaż – to, co Tadeusz Kantor nazywał obrazem.

aluzja – jeden z synonimów: przymówka.

alkoholizacja – jedno ze znaczeń: dodawanie alkoholu do wina gronowego. Amarena?

alias – inaczej, czyli. Takim imieniem przedstawia się Bob Dylan w filmie „Pat Garrett i Billy Kid” (1973).

alienista – dawniej: lekarz chorób umysłowych. Wariat to byłby „alien” (obcy).

Adynamia u bram

Akubus – autobus na akumulator. Nie ma takich autobusów, a słowo zostało. Kto to pisał o Rosji, że mają nazwy na wszystkie rzeczy tylko tych rzeczy im brakuje?

Akant – roślina, której liście zdobią starożytne, greckie kolumny. Więc kojarzy się podniośle. Problem w tym, że w Polsce nazywają ją „niedźwiedzią łapą”. I już cała Grecja na nic.

Agnusek – łac. agnus – baranek. „Ecce Agnus Dei” – Oto Baranek Boży. Ale agnusek to baranek wielkanocny. Z cukru albo z masła.

Aerograf – przyrząd w formie rozpylacza służący do malowania natryskowego. Nie przyjęło się. A co się przyjęło? Spray!

Adynamia – utrata sił wywołana chorobą, starością, głodem. Już puka do drzwi.

Adwentyści – chrześcijanie wierzący szczególnie w powtórne przyjście Chrystusa. W słowniku adnotacja, że wyznawcy „w środowisku podupadłych drobnych farmerów i kupców”. A nasz katolicyzm? Gdyby napisać, że wyznawany głównie przez ciemnych, niepiśmiennych chłopów pańszczyźnianych?

Absentować się

Abderyta – od Abdery w Tracji. Przysłowiowego miasta głupców. Każde większe i mniejsze miasto ma taką miejscowość, gdzie – rzekomo – mieszkają jeszcze głupsi. W Poznaniu: Mosina, Buk. A w Buku?

Abakus – płyta leżąca poziomo na głowicy kolumny.

Abrewiator – ten, który skraca. Robiłem to przez całe życie w różnych redakcjach.

Absentować się – jedno ze znaczeń w słowniku: wydalać się.