Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Lasss

W lesie pierwszy w tym roku motyl (odleciał, zanim wyjąłem aparat), kolejne zrąbane sągi (im głębiej w las, tym większe), pierwsze pąki na krzakach i dawno nieodwiedzany cmentarz kosynierów z 1848 roku.:

Z trasy. Zaległej. Kolejny rzewny Ciechocinek. I nasza lodziarnia teraz zawarta na głucho. Serce krwawi…:

Odsłuchane w samochodzie:

Małgorzata i Michał Kuźmińscy „Kamień”. Współczesny kryminał osadzony nad Dunajcem. Sfery dziennikarskie z cyklu: jak mały Kazio wyobraża sobie… Dziesiątki sytuacji, w których niby już zarysowała się postać, a tu wykonuje ona jakiś numer całkowicie sprzeczny z tym, co o niej wiemy. Jak by jeden akapit pisała jedna osoba, a następny druga (bez czytania tego, co stoi kawałek wyżej). No i pytanie pani adiunkt do chłopaka (lamusa z apetytem na karierę architekta): Co dla ciebie liczy się bardziej – pieniądze czy kariera? Tym pytaniem – jako były adiunkt, a teraz profesor lokalnej uczelni – katuję Dorotę od rana.

Car spotting

Dorota zaczęła świąteczne porządki od wyrzucenia mnie z domu, więc połaziłem, co miałem połazić. A potem siadłem na wzgórzu pod sosną i obserwowałem starą „piątkę” na Wrocław.:

Na obrzeżach Wielkopolskiego Parku Narodowego imponujące rezultaty prac opiekunów tych leśnych zasobów.:

A potem to już to, co nieuchronne.:

Z trasy. Świecie, nad Wisłą, powyżej Torunia. Z tymi słynnymi kamiennymi głowami. Czyżby podobizny mieszkańców?:

Tam i z powrotem

A szynobus do Wolsztyna jak gdyby nigdy nic – w te.:

I we wte:

Z trasy. Bydgoszcz.:

Z tasy zaległej. Iwonicz Zdrój. Płaskorzeźby na ścianach domu zdrojowego. Ówczesna reklama. Najbardziej porusza ten chory, który ostentacyjnie łamie kule. Dotąd myślałem, że takie rzeczy tylko w Lourdes, a tu – proszę.: