Archiwa kategorii: Co niesie dzień

U studni

Po własnych śladach (teraz lepiej widocznych na śniegu), bo dalszy zasięg, niestety, niemożliwy. Więc – Konin.:

Koło. Kultowy zamek pod miastem. Ostatnio, jak tu byliśmy w sierpniu, krowy gromadnie chłodziły się w rzece. Teraz by nie musiały… :

Co do Dąbia, to już latem nastąpiło domniemanie, że studni świętego Bogumiła nie odwiedzimy już w życiu (bo jest tyle ciekawszych obiektów). A tu życie nam wyprostowało azymut.:

Łęczyca (budynek więzienia ciągle na sprzedaż). Nawet słynne miejscowe diabły się pochowały.:

Nas troje

Idea była taka, żeby pojechać do Popowa pod Gorzowem, do „polskiego Las Vegas”, gdzie miał być – ktoś słyszał w TV – popis świątecznych światełek. I był, ale miesiąc temu. Teraz zastaliśmy tylko to, na co zasłużyliśmy, czyli smutnego bałwana w ciemnościach. Więc razem było nas troje…:

Po drodze na chwilę na kirkut w Skwierzynie.:

No i Pojezierze Sierakowskie (Chrzypsko Wielkie), wielkopolska Riviera, na razie na stand by.:

Ale wszystko wynagradza wyhaczona przypadkiem wioseczka o nazwie Białokoszyce. Też chciałaby mieć – wzorem nieodległego Świebodzina – ogromny posąg. Ale jest mała, więc środków wystarczyło tylko na to…:

Na całej połaci…

Zrobiło się wybitnie antywyjazdowo. Śnieg, deszcz, nieprzyjemnie. Więc zanadto losu nie kusimy.:

Z trasy. Ostrów Wielkopolski. Norma.:

Odsłuchane w samochodzie (ostatnie zdania wybrzmiały dosłownie, gdy parkowałem maszynę pod kamienicą, taka osobliwość). A. Christie „Tajemnica siedmiu zegarów”. Oczywiście już było, ale kilka lat wcześniej. Powieść wczesna, szpiegowsko-harcerska.:

Leśmian

Nareszcie ładna, prawie dziesięciokilometrowa trasa po lesie (i po wykładzie online). Na ścieżkach, gdzie zazwyczaj jest kompletnie pusto i cicho, w niedzielne południe tłoczno i gwarno jak na grillu.:

Z trasy. Pleszew. Rynek. Reszta podobna.:

Odsłuchane w samochodzie. Erle Stanley Gardner „Sprawa świetlistych śladów”.:

Pouczające, jak sądowa wersja wypadków może się różnić od potocznej. Jak z głupiej odzywki przed sądem sprytny adwokat może ukręcić bicz na świadka czy oskarżonego. I jak rozprawa może się stać spektaklem, w trakcie którego wszyscy manipulują wszystkimi. Oczywiście w sądzie amerykańskim…

Wypełzaliśmy na suchy Ląd

Ląd nie jest suchy, a przeciwnie. Wali mokry śnieg. Ale trudno. Jedziemy. Ktoś przecież musi to robić. Środa Wielkopolska.:

Winna Góra. Muzeum generała J.H. Dąbrowskiego (nieustająco w budowie), ale krajobrazu nie szpeci.:

Miłosław. Ostatnio, jak tu bawiliśmy, żar lał się z nieba i kupiliśmy bodaj aż dwa wiatraki. Dziś jakby odwrotnie. Hitem roku 2013 był Dekalog, teraz nie bardzo wiadomo, co.:

Pyzdry. Warta toczy swe wody pod miasteczkiem. To wynagradza wszystko.:

Ciążeń. Dawny pałac biskupi, obecny dom pracy twórczej UAM, ogromna biblioteka masońska. Chciałem się nawet przy okazji zapisać do masonerii, ale na portierni powiedzieli, że podczas pandemii nie przyjmują, niestety.:

No i ten pocysterski Ląd.:

Z trasy. Łódź i ten reprezentacyjny loft na Księżym Młynie. Kiedyś miejsce wyniszczającej pracy tysięcy tkaczek. Zresztą teraz dokoła tego luksusu też bida aż piszczy…:

Odsłuchane w samochodzie, na parkingu, przed snem. Słuchałem przed 10. laty, a zachowałem tylko dobre wrażenia. Oczywiście żadnych rewelacji, ale słucha się samo, zwroty akcji co 10 minut. Skończyłem o dwugiej w nocy, tak mnie przytrzymało. Z wyczuciem czytał Jacek Rozenek.: