Archiwa kategorii: Co niesie dzień

Bad luck

Życie jest pełne paradoksów. W Zagrzebiu chcieliśmy wstąpić do muzeum sztuki współczesnej, ale GPS wywiódł nas na manowce. On tam zresztą często ostrzega, że dane mogą być niepełne albo mylące. No i skutkiem tego awangarda sztuki chorwackiej pozostaje dla nas Wielką Enigmą. Nieodżałowana strata. Nie dojechaliśmy tez do tamtejszego muzeum sztuki naiwnej. Ale za to wchodzimy do hotelu w Brnie i na ścianie wita nas galeria reprodukcji „Celnika” Rousseau. Starsza część Zagrzebia nie okazała się też bynajmniej zagłębiem gastronomicznym. Więc lokalną bułkę (Dorota, jak zwykle koneserka) i kawałek pizzy zjedliśmy w bramie na skrzyżowaniu z Warszawską. Gdzie też towarzyszyła nam krzepiąca vlepka.:

Odsłuchane w samochodzie – Wojciech Chmielarz „Farma lalek”:

Miasteczko u podnóża Karkonoszy, handel dziewczynami do niemieckich domów publicznych. Bieda, głupota, belejakość, otępienie…

Santa Claus

Miasteczko Biograd na Moru jak wiele podobnych. Z otwarciem na morze, pomnikiem Franjo Tudmana – to dla nich ktoś w rodzaju skrzyżowania Wałęsy z Mazowieckim. Zawsze przedstawiany z muszką. Taki elegant czy tyle balował? Dorota zamawia (nie po raz pierwszy) owoce morza. Kiedy ja zajadam kurczaka, przynajmniej nie muszę patrzeć mu w oczy…:

Poza tym z daleka ciągle patrzą na nas wielkie białe góry. Była koncepcja, żeby tam jechać, ale chyba nie tym razem.:

Gdy wiozę Dorotę na plażę, na ulicę Matija Gupca (co obowiązkowe), mijamy kościółek-miniaturkę z XII w. p.w. Św. Mikołaja.:

Paginacja

Pag to wyspa zwana przez miejscowych „chorwacką Ibizą”. Choć z wystroju to raczej miasteczko na Riwierze.:

Pan Andrzej Tuźnik, malarz, którego obrazy zobaczyłem swego czasu w sieci i bardzo mi się spodobały, zaprasza na kolejny wernisaż. Nie możemy dojechać, więc w zamian najnowsze prace w wersji na ekran. Też plażowo-wakacyjne.:

Nasz pokój w pensjonacie. Trudno w to uwierzyć, ale sława Beatlesów dotarła nawet do Chorwacji.:

101 Dalmatyńczyków (plus my)

Okolice Zadaru (Chorwacja, historycznie: Dalmacja) nie oferują zbyt wielu piaszczystych plaż, o jakich marzyła Dorota, więc musimy się trochę pokręcić. Wreszcie – jest! W wioseczce Privlaka, przy ulicy Matijasa Gupca, nieprzypadkiem.:

W komputerku podglądam, jak wyszła ostatnia TV. Zawsze jest coś nie tak. Tym razem widzę już od pierwszego kadru, że mam na sobie zwykłą koszulę, a przecież ostatnio schudło mi się parę kilo. I tego nie widać, widać za to, że noszę za dużą koszulę. Jak ze starszego brata. :