Pink Floyd “A Momentary Lapse Of Reason” 1987. Bez Rogera Watersa. Więc dominacja Gilmoura, brzmienie pinkfloydowskie. Owszem, trzymają się tradycji, klimatu, ale trudno oprzeć się wrażeniu, ze to tylko powielanie tego, co im zawsze dobrze wychodziło. Nie otwierają tu nowych drzwi. Najlepiej zapamiętałem z krążka – “On The Turning Away”.
Pierwsze CD, które miałem. Moim zdaniem ostatnie godne uwagi osiągnęcie zespołu.
Jak się ta CD ukazała, to sobie mogłem popatrzeć przez szybkę. Byłem asystentem na UAM i takie cudo to był dla mnie luksus. Niedostępny.
A teraz byłby to tylko zbędny wydatek. Bo CD dawno, dawno przestało być luksusem a muzyka okazała się mocno nadwartościowana.
Jak to się wszystko zmienia…