Miesięczne archiwum: Maj 2021

Slow summer

Dziś pierwsza przymiarka do operacji Slow Summer. Ze strychu zostały ściągniete krzesełka kupione 7 la temu (i prawie wcale nieużywane) oraz stolik (jeszcze w sklepowej folii). I od razu pierwsza skucha. Bo krzesełka – przynajmniej jak dla mnie – przyciasne. Pojechaliśmy po większy rozmiar, ale w Decathlonie też tylko małe rozmiary. Rozmiary większe rodacy wykupili na pniu (co mnie nie dziwi) i nie wiadomo, kiedy będzie dostawa. W plener zabraliśmy też książki, ale było + 16 oraz nieprzyjemny wiaterek, więc pogoda nie nadawała się nawet na to, by przeczytać połowę „Janka Muzykanta”, niestety:

Z trasy. W Toruniu, w kontenerze przy Muzeum już zimą pokazywano „Gabinet doktora Caligari” na stulecie filmu. Wpadliśmy wtedy tylko na chwilę, ale gdy byliśmy teraz, ten nieobejrzany doktor wrócił jak wyrzut sumienia. Więc wieczorem w domu odbyła się zaległa, uroczysta premiera.:

Czytaj dalej…

Krzysztof Ścierański „The King Is In Town”

Krzysztof Ścierański „The King Is In Town” 1989:

Internet: „Jako pierwszy w naszym kraju zaczął koncertować solo. Przy pomocy elektroniki, wcześniej prostych urządzeń a w tej chwili zaawansowanej techniki w systemie MIDI, tworzy dźwięki niepodobne do niczego znanego wcześniej. Jego utwory wiążą wiele różnych stylów, choć muzyk ten jest określany mianem jazzmana.”

Klaus Schulze „Kontinuum”

Klaus Schulze „Kontinuum” 2007:

Internet: „… odbywamy mroczną podróż w głąb zamglonej sekwencyjnej krainy opiewanej w podobny sposób raczej dość dawno aniżeli niedawno! Klausowi Schulze udało się wyczarować nastrój podobny temu, jaki panował na jego płytach z lat osiemdziesiątych i siedemdziesiątych, dochodząc jednak do tej atmosfery innymi ścieżkami aniżeli na starszych płytach.”

„Dzisiaj świętujemy wielki dzień… („Popiół i diament”)

Pierwszy dzień z otwartymi ogródkami kawiarnianymi. Miał być wyjazd do Iłży, ale tam burzowo i leje, więc tylko obejrzeliśmy szkolną etiudę Andrzeja Wajdy „Ceramika iłżecka”. Zawsze coś.:

I z konieczności starym szlakiem. W bydgoskim parku, w stylowej fontannie Dorota chciała się pławić jak Anita Ekberg w fontannie Di Trevi („Słodkie życie”). Wyperswadowałem jej to z najwyższym trudem.:

Toruń. Park Pamięci obok kultowej świątyni. Tylko ludzie jakoś nie chcą pamiętać (z wyjątkiem pana ochroniarza).:

Tamże, Centrum Sztuki Współczesnej. Przed obrazem „Synapsa” Agaty Wiśniewskiej przesiedziałem pół godziny (bez żadnego przymusu, a przeciwnie). Tak, rysuje się wyraźny trend – tegoroczne lato spróbujemy, dla odmiany, spędzić w wersji slow.:

I wielka monograficzna wystawa Bronisława Linkego.:

I wreszcie ekstaza. Słynna fontanna-grzybek w centrum Ciechocinka tryska na powrót. Jesteśmy uratowani!: