Miesięczne archiwum: Marzec 2018

Zabrakło czwartego…

Głos Wągrowiecki.:

 

Internet (od prawej);
To była ustawa RZĄDOWA, podpisana przez pana M. Morawieckiego, przegłosowana przez Prezesa J. Kaczyńskiego, panów Z. Ziobrę i J. Gowina i 261 posłów, a pan A. Duda ich wszystkich OŚMIESZYŁ…

Dobry ruch.Im szybciej zniknie PiS, Kaczyński i Duda tym większa szanse, że powstanie prawdziwie prawicowa i konserwatywna partia,a nie kondominium watykańskie pod powiernictwem żydowsko-brukselskim.

naciesz się żyrandolem póki możesz, drugiej okazji nie będzie.

a mając większość parlamentarna wprowadziłbym im w tej sytuacji Stan Wojenny i ich wszystkich- łącznie z dudaczewskim internował w Auszwitz

Zygmunt Zeydler-Zborowski „Zabrakło czwartego do brydża”

Zygmunt Zeydler-Zborowski „Zabrakło czwartego do brydża”:

Zabójstwo w stadninie koni. Wszyscy nienawidzili śp. zootechnika, każdy podejrzany. Poza tym – obyczaj. Czyli jak sobie autor z Warszawy wyobraża realia wiejskie.:

– A dajże mi ty święty spokój z tym kogutem! – wrzasnęła. – Bo jak nie, to ci, czym łeb rozwalę. Słuchać już tego nie mogę. – Chciała trzymanym w ręku garnkiem trzasnąć o podłogę, ale garnek był gliniany, więc sięgnęła po blaszany, stojący na kuchni z resztką zupy i tym wyrżnęła z całej siły, aż barszcz obryzgał jej fartuch.

Matas pojechał sprzedać prosiaka, a że miał także załatwić różne gospodarskie sprawunki, więc można było liczyć na to, że cały dzień nie będzie go w domu, tym bardziej, że po załatwionej transakcji nie mogło się obejść bez tradycyjnej ćwiartki, która z reguły urastała do pół litra.

Sierżant Piekarek siedział na ławce w ogródku i rozkoszował się ciszą pogodnego wieczoru. Od czasu do czasu sięgał po butelkę z piwem i pociągał spory łyk. Myślał o tym, że zupełnie nieźle mu się tu żyło. Okolica spokojna, żadnych większych rozróbek, żadnych nożowych rozpraw, żadnych bandyckich napadów. Co najwyżej jakaś drobna kradzież, albo niezbyt groźny wybryk chuligański po pijanemu. Miał miłą, gospodarną żonę, dwoje zdrowych dzieci. Nikomu się nie narażał, ze wszystkimi umiał utrzymywać dobre stosunki. Czegóż mógł więcej chcieć? Awans go nie pociągał. Nie marzył o przeniesieniu do Komendy Powiatowej czy Wojewódzkiej. Ponad wszystko cenił sobie spokój i uregulowane, niczym niezmącone życie. Zawarczał motocykl. Sierżant Piekarek odstawił pustą butelkę po piwie i podniósł z zaciekawieniem głowę. „Kto też o tej porze hałasuje jeszcze motorem?” – pomyślał z niechęcią.

Lekarz nie miał wątpliwości, że Sławiński nie żyje. Starannie zbadał zwłoki, wypowiedział swoją opinię i stanął w wyczekującej postawie. Był to mężczyzna niewielkiego wzrostu, szczupły, szpakowaty. Twarz miał łagodną o życzliwym wyrazie. Należał do typu ludzi spokojnych, wyrozumiałych, nieulegających zbyt łatwo wzruszeniom. O medycynie wyrażał się sceptycznie. Uważał, że dopóki człowiek jest zdrów, to jest zdrów, a jak zacznie chorować, to mu już żaden lekarz nie pomoże.

Nie zajmuję się plotkami – powtórzył Kuczewski. – A szkoda – uśmiechnął się Lipiński. – Plotki to czasem bardzo pożyteczna rzecz.

W tamtą sobotę mąż popił sobie w gospodzie i na przeprosiny przywiózł pani te paciorki. Czy często tak robi? – Ależ skąd! Jakby za każdym razem, kiedy się schla kupował mi paciorki, to bym już do tej pory sklep z paciorkami mogła założyć.

– Czy sądzisz, że Matasowa kocha swego męża? – spytał Lipiński. Cieślak wzruszył ramionami. – Bo ja wiem. Nie zastanawiałem się nad tym. Wyglądała na bardzo przejętą. Ale miłość na wsi to w ogóle rzecz bardzo problematyczna. Namiętność… forsa…

„Z babami to nigdy nic nie wiadomo” mruknął wściekły i splunął daleko przed rower. – „Raz chcą, raz nie chcą, czort by się w tym wszystkim nie rozeznał. Najlepiej to nie zwracać na nie uwagi. Udawać, że nie zależy, bimbać. Tylko, że nie zawsze wychodzi to bimbanie. Czasami trudno”.

All- leluja!

Mili Państwo, Wszystkim, którzy tu zaglądają – wstrząsających doznań metafizycznych i ogólnej poprawy pogody życzymy z Dorotą.:

Miły Pan Fotograf przysłał zdjęcia ze spotkania z panem Kowalewskim w Obornikach.: x3

Życie polityczne sobie biegnie (internet od prawej):
Pani Beato Szydło wróć i to jak najszybciej, bo te oszołomy wszystko Żydom oddadzą za czapkę śliwek. Honor już oddali.

Przykre nie tylko to, że minister Czaputowicz mówi od rzeczy, ale również to, że nie umie mówić poprawnie po polsku. Po polsku „nie wychodzi się naprzeciw” wątpliwościom. Wątpliwości się rozwiewa.

ANI KROKU WSTECZ PANIE PREZESIE KACZYŃSKI.ANI KROKU WSTECZ. INACZEJ NASZĄ SUWERENNOŚĆ DIABLI WEZMĄ. A TEGO WYBORCY PIS NIE WYBACZĄ.

One of these days

Przed południem wykłady dla miłych państwa ze Straży Miejskiej. Uspokajam, że kiksy w polszczyźnie to nic niezwykłego. Bo gdybym – przykładowo – ja miał nakładać blokadę na koło, po kwadransie dwieżliby mnie do szpitala z ciężkimi obrażeniami ciała.

Internet (od prawej):
Duda leży plackiem przed żydami .

Propagandowa duma i radość z kolejnego zgniłego kompromisu tej władzy przypomina mi sytuację z wiersza Andrzeja Waligórskiego:
„Raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące
W dość niewybredny sposób podtarł się zającem.
Zając się potem żonie chwalił po obiedzie:
– Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem! „

Do urwy nędzy Karnowscy przestańcie wreszcie wylewać wazelinę i mieć nas wyborców za moronów Walcie po łapach PiS i stawiajcie do pionu bo przegrają wybory i przez was Dotrze to wreszcie do was ?

do urwy nędzy dotrze to do was wreszcie że 500+ dla nierobów i celebrytów gdy brak dostępu do lekarza i odczuwalnych zmian w sądach i kieszeni wyborcy to za mało i obiecanki cacanki już nie działają?

500+ jako jedyny program, który utrzymywał notowania PiS już się wyczerpał. Każda inna partia będzie musiała go kontynuować w takiej czy innej formie. Poza 500+ PiS popełnia błąd za błędem.

Zasady savoir vivre’u

W magazynie Whisky o telewizyjnych reklamówkach tego napoju.:

Internet (prawy):
Czy to prawda, że Kaczyńska jest w ciąży z trzecim tatusiem? Jeżeli to prawda, to zalatuje to trochę łajdactwem!

Zaśpiewajmy naszemu Kochanemu Prezesowi sto lat! Wszyscy razem! Sto lat, sto lat, sto lat niech żyje nam, Jeszcze raz, jeszcze raz niech żyje nam Sto lat, sto lat niech żyje nam! A kto? A Prezes!

„I też przed tym wystąpieniem powiedziałem jej: pokaż proszę pazurki”. Normalnie, jak do kota.

Knapik to wyjątkowa prymitywna i zaprzedana menda. On nadaje się za lektora do Polskich Kronik Filmowych z lat 40 i 50-tych, tak jak Andrzej Łapicki /Ketling/. Zakała i sprzedajne by*le.