Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

Pustota

Na polach coraz mniej ściernisk. Wszystko zaorane.:

Z minionego weekendu. Warszawa. Plac Zbawiciela. Bez tęczy tak tu pusto…:

Pobliska MDM.:

Teatr Współczesny. Sztuka angielska „Czas barbarzyńców”. Publiczność odbiera ją jako bezpośredni komentarz do sytuacji w Polsce.:

I ten niezapomniany Rzeszów, hotel Fryderyk, w którym po kliknięciu w taster nocnej lampki zapalał się nad łóżkiem łuk intensywnego, czerwonego światła. Na ścianie okaz rzeszowskiej szkoły pejzażu.:

Był Przemyśl

Teksty sobie lecą. Przegląd.:

Przewodnik Katolicki.:

Głos Wągrowiecki.:

Więc ten Przemyśl. Idziemy do śródmiejskiej wieży, gdzie jest Muzeum Fajek i Dzwonów.:

Jak by się znalazł miłośnik fajek i dzwonów w jednej osobie, to nie musi chodzić daleko, ale za to wysoko, bo tu się trzeba wdrapywać mozolnie na sam szczyt. I dopiero powyżej tych fajek i dzwonów nieco widać.:

Bo ostatnio z góry oglądaliśmy Przemyśl z wieży zamku – na zdjęciu w głębi.:

A potem to już jak zwykle – Kalwaria Pacławska. Dochodzi do siebie w tydzień po odpustowej kulminacji.:

A my dalej – do Arłamowa. :

Zrobiłem sobie zdjęcie z Wałęsą. Przed laty to była trampolina do wielkiej kariery.:

Sztafeta genów

Wspominki ratalne sprzed paru dni. Podkarpacie, moje korzenie. Przeworsk, Dziadkowie. Kiedy jako dzieciak jeździłem do nich na wieś, mieszkali w chałupie, która nie miała podłogi, lecz ubitą ziemię, klepisko. Jak większość chałup we wsi.:

Jarosław, Rodzice.:

Te cmentarze oddychają historią.:

Tuż obok otchłanna bazylika dominikanów, dla miejscowych od zawsze „Panna Maria”.:

Święty Stanisław Kostka przenosi się z padołu łez do raju, co powoduje, iż szatan jest na lekkim wkurwie.:

Obok – kaplica z „cudownym źródełkiem”.:

Na ścianach dziękczynne wpisy. Spróbowałem wody z nadzieją, że również w moim przypadku zmieni się w wino, ale nie.:

W Jarosławiu, na rynku, trwał akurat festiwal „Czterech Kultur”, także kulinarny. Spotykam kolegę z podstawówki. Na ratuszu akurat wybija 12.00, a kolega jest już na lekkiej bani. A ja przypominam sobie, że kolega nazywa się Andrzej Duda.:

Lokalne produkty reklamują się z rozmachem. Ci, którzy skorzystają z produktów browaru w Dukli tak zapewne czują się po spożyciu.:

Poza tym w moim mieście nic nowego. Jak tam mawiają: „Stara bida”.: