Żony, bądźcie poddane…

Dzień nie niesie niczego. Jak zwykle w moim nudnym, przewidywalnym i ponurym życiu. Przeczytałem jednak o warsztatach organizowanych przez Fundację Filome z Łodzi. „Warsztaty odbywają się pod nazwą “Geniusz kobiecości – posłuszna żona”. „Masz w sobie ogromną siłę, zdolną czynić cuda w Waszym małżeństwie” – zachęcają kobiety do udziału w swoim szkoleniu Anna i Grzegorz Powideł z Fundacji Filome. Zapewniają, że program będzie emocjonujący. Uczestniczki będą uczyć się m.in. „szacunku względem mężczyzny – uznania jego pozycji w rodzinie”, zgłębiać temat posłuszeństwa i poddaństwa oraz opanują sztukę „chronienia delikatności męskiego serca”. Tematy kolejnych wykładów to: „Kapłanka domowego ogniska – mistyka kobiety” i „Hierarchia miłości”. A wszystkiemu ma przyświecać biblijne motto: „Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu” (List do Kolosan, 3, 18-19)”.

Mój Boże, ileż razy ja Dorocie czytałem ten List do Kolosan. Zawsze spotykałem się w odpowiedzi ze słowem obelżywym. Jeżeli uznać za takowe: „- Sam s…..j do Kolosan!!!” Że to brak szacunku dla mnie – jakoś bym przebolał. Przywykłem. Ale dla świętego Pawła?!”

Uczelnia z Torunia wygrała przetarg z – jak trąbi Internet – z najstarszą polską uczelnią, mianowicie UJ na nauczanie polszczyzny obcokrajowców. To ma być krzywda, że najstarsza, a jednak przegrała?  Cóż, gdyby dawali za wiek… Ale jest też komentarz internauty: „Teraz to szkoła Rydzyka będzie najstarszą uczelnią w Polsce”.

9 przemyśleń nt. „Żony, bądźcie poddane…

  1. Może to i racja że szkolić w polszczyźnie nie bedzie UJ. Czy chcemy żeby pierwszym zdaniem jakie pozna taki Wietnamczyk było: daj ać ja pobruszę…?

    1. Nauczyć Wietnamczyka tego zdania z Księgi Henrykowskiej to małe miki. Ale zdaje Pan sobie zapewne sprawę, ile interpretacji ma to zdanie w naszej tradycji. Właściwie wyraża ono wszystko, co zachodzi między mężczyzną i kobietą. I nie chodzi wyłącznie – jak upierają się niektórzy badacze kultury staropolskiej – o tak zwany szybki numerek.

  2. Hm, a ja do tej pory sądziłam, że ów fragment z Pisma najczęściej cytują młodzi, naiwni księża, nieświadomi prawd rządzących małżeństwami.

    1. Czy Pani spotkała kiedyś „młodego naiwnego księdza”. Bo ja nie. Myślę, że po sześciu latach seminarium (a w zakonie dochodzi jeszcze rok nowicjatu) on już nie jest taki naiwny, za jakiego chciałby uchodzić…

      1. Kiedy w liceum chodziło się na katechezy do salki koło kościoła, to tam każdy wikary był naiwny i nie radził sobie z odpowiedzią na nasze podstępne pytania („a taki pocałunek to już grzech, czy jeszcze nie?” A ksiądz to się całował w naszym wieku?” ). Każdy się rumienił i jąkał. Ale…to daaaaawno było.

        1. Tak, miła Pani, to był odwieczny dylemat. Jednym stanowczym cięciem – jak Napoleon węzeł gordyjski – rozstrzygnął go w moim rodzinnym mieście Jarosław śp. ksiądz prałat Bronisław Fila. Na pytanie: czy całowanie się z dziewczyną to grzech ciężki czy nie, gdzieś około roku 1976 udzielił z ambony rozstrzygającej odpowiedzi: „Jak ty się całowałeś, to ty już sam dobrze wiesz!”
          Niewiele mądrzejszych zdań zostało wygłoszonych w moim mieście na przestrzeni całych lat 70.

  3. Jeden z moich ulubionych ostatnio cytatów:
    – „Jak świat światem, we wszystkich językach istniały, istnieją i istnieć będą trzy zwroty czarowne, a więc takie, których wypowiedzenie wnosi miedzy ludzi skłóconych nadzieję pokoju. Pierwszym z nich jest przepraszam, drugim – dziękuję, trzecim zaś s……j.”
    Michał Komar – „Wtajemniczenia”.

  4. Miła Pani,
    zawsze uważałem, że w kontaktach międzyludzkich szczególną moc mają trzy magiczne słowa: Proszę, dziękuję, sp….laj! Kolejne lata tylko potwierdzają moje wczesne obserwacje. Z tym, że coraz częściej używam tego trzeciego czasownika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *