Za Stalinu, za rodinu, na boj…

http://www.youtube.com/watch?v=HmGVg7Nw1XM

 
A propos Lenina. Tajemnicą jest dla mnie popularność w Polsce Chóru Aleksandrowa. Jak go pokazywali w telewizji PRL-owskiej, to – pamiętam – zęby zaczynały boleć od razu. A oni przyjeżdżają tu do nas z całym tym armijnym sztafażem, śpiewają te swoje „Katiusze” i zapełniają największe sale. Trochę to bliskie sytuacji hipotetycznej, kiedy to do Polski na tourne wpadłby zespół Wehrmachtu. I zaśpiewał, powiedzmy: „Die Strassen frei fur grauen Batallionnen, SA marschiert…”
A jak Chór Aleksandrowa śpiewa „Czerwone maki”, to już głupieję zupełnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *