Za garść dolarów / A Fistful of Dollars

 

Wiadomo: to remake „Straży przybocznej” Kurosawy. To dzieło nie dość, że przejęte od kogo innego, to jeszcze sygnuje je aż sześciu scenarzystów!

Clint Eastwood na pograniczu meksykańskim (Meksykanie mówią po włosku) jako samotny jeździec zniknąd. Trafia do „miasteczka bezprawia”, które terroryzują dwie bandy przemytników. Pracuje na dwie strony, ciągnie forsę od obu, ale realizuje własny plan. Trzeci.

Posągowy rewolwerowiec ma przeciwwagę w osobie starego karczmarza, powolnego, nieobytego z bronią.

Eastwood (kapelusz i cygaro w kąciku ust, nawet w łóżku): „Kiedy ktoś z taką twarzą nosi broń, dwie rzeczy są pewne: jest szybki, ale też bardzo inteligentny.” Inteligencji może nie tak tu znowu wiele. Prasa pisała, że w tych spaghetti-westernach Eastwood przejawiał dwie miny: w kapeluszu i bez kapelusza.

Muzyka Ennio Morricone jest tak „kowbojska”, że bardziej być nie może. Film o Dzikim Zachodzie, któremu przygrywają takie melodie, musi być pastiszem albo parodią.

Za garść dolarów / A Fistful of Dollars, reż. Sergio Leone, 1964 filmweb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *