Z języczkiem

W telewizji na kanale CosmicaTV wróżbici, jak co wieczór. Do jednej takiej pani dzwoni dama w podeszłym, jak słychać, wieku i pyta, czy a raczej kiedy spotka miłość swojego życia. Wróżbitka uspokaja, że już niebawem, tylko owa dama musi wyruszyć w stronę gór. Babcia jest wyraźnie zaintrygowana i już strzela pytaniami: w stronę jakich gór i dokładnie kiedy? Ale wróżbitka przerywa jej bezceremonialnie: „- Jedno pytanie – jeden telefon. Drugie pytanie – drugi telefon. Trzecie pytanie – trzeci telefon!” A jak staruszka się nie dodzwoni? I jej ostatnia w życiu miłość będzie na nią oczekiwać w górach (nie wiadomo, w których) nadaremnie?

Na Fronda.pl obszerny wywód, dlaczego całowanie się „z języczkiem” to prosta droga do piekła. Nareszcie coś konkretnego, a nie szatan i szatan.

Dziś do lasu zabrałem Dorotę. Trzy kilometry słuchaliśmy wspólnie śpiewu ptaków, dalsze trzy ja słuchałem Doroty, a resztę trasy słuchałem audiobooka. Oczywiście, to, co mówiła Dorota było najbardziej interesujące. Gdy jej to powiedziałem, od razu pstryknęła mi fotkę. Może nie wypadłem na niej zbyt mądrze, ale – jak powiadają znawcy mediów – „jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów”.

2 komentarze do “Z języczkiem

  1. „Afgańczyk” F. Forsytha. Fajny, tylko tyle tam o tych wojnach w Iraku, Iranie, Pakistanie i Afganistanie, na których sam diabeł się nie wyznaje, zanim autor przejdzie do właściwej akcji, że może ciut zmęczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.