Wszystko już było

Łazęga po obrzeżach Poznania. Naramowice, Morasko. W Poznaniu pewne rzeczy nigdy się nie kończą. Jak Boże Narodzenie i problemy ze śmieciami:

Jest kościół postchrześijański:

Dworek postziemiański:

Postsamochód w przydomowym obejściu:

Za to bardzo aktualna prośba na furtce cmentarnej:

I ogromnie aktualna informacja personalna na przystanku autobusowym:

Na skrzyżowaniu, gdzie ktoś niedawno oddał ducha, papierowa instalacja. Zwracam uwagę na „poznańskie krzyże”. Czyżby poległ jakiś weteran 56. roku? Instalacja wygląda na gotową. Można taką kupić w sklepie? Na wszelki – nomen omen – wypadek?:

Nad sielskim strumieniem wierzby wyharatane całkiem. Przyszło mi do głowy, że te biedne drzewa to symbol naszej ojczyzny. Jak źle zagłosujecie, to tak będzie wyglądała cała Polska!:

Łączka językowa.
Lutowa reklama radiowa zachwalająca materiały budowlane. „- Co robisz, Marian? – Walę tynki”.
To już stare: „Ten syrop to rozwiązanie na kaszel”; „Produkt jest dedykowany dla seniorów”.
Na Podlasiu mają odstrzelić dziki, które lezą w szkodę. Nazwa akcji: „Depopulacja”.
Polska zamierza odejść od ogrzewania węglem? „Dekarbonizacja”.
Biskup ma na nazwisko Pindel. Nazwisko powinno się odmieniać: Pindel, Pindela …. Radio M.: „Homilia ks. bp. Romana Pindla wygłoszona w Kaliszu”.
Marzena Nykiel, wPolityce.pl: „Spod naciąganej maski Ewy Kopacz wyziera zepsuta, lewicowa twarz”.
Młody Kiepski o swoim ojcu, Ferdynandzie: „Meterolog –  z przodu opad, z tyłu wiatry”.

Gość Niedzielny. Diagnoza polityczna czytelnika:
„Gdyby państwo funkcjonowało w oparciu o Prawo Boże, czyli Dekalog, to nikt by nie >>walczył<< o swoje, tylko otrzymywałby to, co mu się należy, a gdyby tak nie było, to poskarżyłby się państwu.
Zgodnie z Prawem Bożym, każdemu należy się możliwość zdobywania środków do życia na równi z innymi, bo każdy człowiek ma taką samą ważność wobec Boga, a więc i innych ludzi.
Niestety państwem rządzą ludzie źli i podli, w związku z czym każdy cham bierze sam ile da rady.
Najbardziej przykre w tym jest to, że ten stan aprobują duchowni katoliccy, którzy powinni stać na straży Prawa Bożego”.

Adam Słomka zgłosił się jako kolejny kandydat na prezydenta. Wie, że nie ma szans. Chodzi mu jedynie o darmowy czas antenowy. Internet: „Słomka to idealny kandydat !!! Na pacjenta…”

Red. Andrzej Niczyperowicz (Głos Wielkopolski):
– U dobrej gosposi nawet kogut jajka znosi. (Propozycja na makatkę)
– Na marzenia nigdy nie jest za późno – rzekł sąsiad, przekraczając próg sklepu nocnego.
Natchnienie polega na zasiadaniu codziennie o tej samej porze do komputerowej klawiatury.

W „Rzeczpospolitej” o Danucie Szafarskiej na stulecie:

Nie było filmów dla Szaflarskiej

Rozmowa z Wiesławem Kotem, krytykiem filmowym

źródło: Fotorzepa, autor: Bartosz Jankowski
Rz: Dzisiaj setne urodziny Danuty Szaflarskiej. Kiedy po raz pierwszy pojawiła się na ekranie?
Wiesław Kot: W filmie „Zakazane piosenki” i od razu trafiła na okładkę pierwszego numeru tygodnika „Film”, dzisiaj kultową. Zagrała zwykłą warszawską dziewczynę, która walczy w konspiracji, a podczas powstania warszawskiego jest dzielną łączniczką. Jej brata zagrał w tym filmie Jerzy Duszyński – razem stworzyli kapitalną parę aktorską.
Potem grali razem w komedii „Skarb”…
Wcielili się w parę nowożeńców, która próbuje ułożyć sobie życie w powojennej Warszawie. Szaflarska ze swoją świeżą, dziewczęcą urodą okazała się świetna w roli amantki. Ta para, Szaflarska 
i Duszyński, zajmuje należne jej miejsce wśród polskich par filmowych, zaraz obok Chełmickiego i barmanki Krystyny z „Popiołu i diamentu”, Marusi i Janka Kosa z „Czterech pancernych”, Oleńki i Kmicica 
z „Potopu” czy Franza Maurera 
i Andżeliki z „Psów”.
Co Szaflarska robiła później?
Potem nie było dla niej filmów. Miała długą i niezasłużoną przerwę przez lata 60. i 70. Jej uroda, żywiołowa, lekka i bezpretensjonalna, nie pasowała do filmów socrealistycznych. Ona w naszym kinie funkcjonuje na zasadzie sympatycznego wspomnienia.
Ale w końcu wróciła na ekran.
Grywała role sympatycznych babć. Nawet jako wiedźma w „Pokłosiu” czy matka Heleny Stawskiej w „Lalce” nie była złośliwą, zrzędliwą i marudną babą, lecz przemiłą staruszką. Po roku 2000 Szaflarska grywa babcie u młodych reżyserów, m.in. w filmie „Pora umierać” Doroty Kędzierzawskiej 
o starzeniu się kobiety, co 
w polskim i zachodnim kinie często jest tematem tabu.
Nie wstydzi się swojej starości?
Gra panie, które pogodnie się starzeją. Potrafi swoją starość pokazać z wdziękiem i lekkością. Ale jak sama mówi, nigdy nie próbowała udawać na ekranie młodszej, niż jest, bo to daje skutek odwrotny do zamierzonego. Ktoś, kto się odmładza na ekranie, zwraca uwagę na to, jaki jest stary. 
Ona o tym dobrze wie i nigdy tego nie robi. Nieustannie podkreśla, że każdy wiek ma swoje radości.

Zaraz na ten sam temat rozmawiam z panią red. Holecką na TVPInfo.
Dla Trójki przez telefon też było o pani Danucie.
TVN24  pyta o aktorów, jak Van Damme, którzy wstawili swoje filmiki do Internetu. Takie demo. Wizerunek na sprzedaż. Można dorobić wąsy, brodę i wstawić do dowolnego filmu. A kto dziś zabroni nakręcić całkiem nowy film z Marylin Monroe? Wizerunek jest, techniczne możliwości też. Czemu nikt się nie kwapi? I każdy szuka nowej Marylin?
TVP pyta o dzieci znanych aktorów w kontekście tej biednej córki Whitney Houston. Nagrywamy na tle schodów poznańskiej Cytadeli – pomnika żołnierzy radzieckich. Tak wypadło. Mówię: – Udawajmy, że to schody odeskie, z „Pancernika Potiomkina”. Że niby taka filmowa aluzja.

3 przemyślenia nt. „Wszystko już było

  1. „Każdy wiek ma swoje radości”

    Od razu lepiej. A zatem – radości po 50-ce:
    – pamiętam lądowanie na Księżycu
    – „Czterej pancerni i pies” w kinie
    – „Bonanza” (wczesna)
    – „Blues & Rock” Wojciecha Skowrońskiego
    – pamiętam wielkie śniegi na Boże Narodzenie

    No dosyć, to tylko wspomnienia… A radości aktualne – dzisiaj? Dystans do świata, spokój, harmonia. I pewne sprawy, które tylko mnie sprawiają przyjemność, na przykład taka oto przyjemna zbieżność: Józef Mackiewicz w latach 50-ych mieszkał na rogu Abbey Road w Londynie.

  2. Jak by tak ten Mackiewicz pomieszkał jeszcze te 15 lat i wyjrzał przez okno, to może zobaczyłby tych czterech (w tym jednego boso), jak przechodzą przez jezdnię.

  3. Zgadza się, aczkolwiek Mackiewicz był z pokolenia, które nie wzruszało się rock and rollem (gdy nastał Elvis – Józef Mackiewicz miał 54 lata). Podobnie jak przypadkowy gość który jest na okładce płyty „Abbey Road”. Gdy później ktoś z rodziny pokazał mu ten album, to powiedział: „O, to tych czterech dziwaków!”. Chodziło mu o to, że Beatlesi aby zrobić te fotografie, z których jedna została wybrana na okładkę, kilka razy w kółko przechodzili ulicę, co musiało wyglądać zabawnie (oczywiście dla kogoś, kogo nie wzruszała ich muzyka).

    A Mackiewicz sam kiedyś porównał ekscytację pewnych ludzi wobec gwiazdy rock and rolla (w latach 50-ych) oraz wielkie transcendentne problemy, które targały zwykłymi Rosjanami. I oczywiście w tym zestawieniu wygrali prości Rosjanie.

    Ale czyż muzyka rockowa w swoich szczytach nie sięga transcendecji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *