Wicher w polu dmie

Jak w kawałku SBB. Pogoda na wygwizdowie pod lasem (zimno + deszczyk + podmuchy) jest taka i nie chce być inna:

n1

No, czasem taka:

n2

Najwyżej taka:

n3

Pewną odmianę przynosi jezioro. Ale niewielką.:

n4

A na wiadukcie kolejowym adekwatne do pogody wyznanie kogoś, kto pewnie bardzo mocno przeżywa Wielki Post:

n5

Prezydent podpisał „konwencję antyprzemocową”. Pewnie jutro obudzimy się w innej Polsce.
Mnożą się postulaty, bu objąć go uroczystą ekskomuniką.
Ale ma też zwolenników. Internet: „Komorowskiego to wy możecie w dupę pocałować , drugą kadencję ma pewną jak zamach smoleński”.

2 przemyślenia nt. „Wicher w polu dmie

  1. Ma Pan rację. Ta franca ma to do siebie, że jak się idzie polem w jednym kierunku tak z pół godziny, to nawet przy słabym wiaterku trzeba się trzymać ręką za gębę od tej strony, z której dmie. Albo duje. „Czy jak się ta kurwa będzie nazywała” („Psy”). Bo część twarzy arcynieprzyjemnie kostnieje. Niby dmie/duje w Wielkopolsce, ale wrażenie, że p…. jak w Kieleckiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *