Szoping

Oglądanie szopek było w tym roku krótkie przez te pozamykane kościoły. A tymczasem w Konarzewie, zaledwie 15 km od Poznania, szopka została uzewnętrzniona. Budę z dykty wzniesiono przed kościołem. W środku komplet. Ze mną nawet nadkomplet. Zresztą jeden osioł mniej, jeden więcej…:

Bo niektórzy celebrują Święta, jak tylko mogą. Właściciel tego samochodu przypiął Mikołaja do haka holowniczego swego auta:

Ta brzoza w podpoznańskiej osadzie nowoczesnych domków jednorodzinnych ma oponę samochodową założoną wokół pnia. Pewnie, że brzoza sama z siebie jest ładna. Ale z oponą jest dwa razy ładniejsza. Pytanie tylko, czy to na pewno opona zimowa?:

A Statua Wolności pręży się dumnie nawet z lekka przyprószona:

Na Fronda.pl dyskusja: który z publicystów robi z siebie większego idiotę – Cejrowski czy Warzecha? Ludzie, na miły Bóg! – nie każcie rozstrzygać tak trudnych kwestii. Zwłaszcza w Święta!

W TVN pytają o najbardziej oczekiwany film nadchodzącego roku. Oczywiście Bond! Bo on będzie pił wódkę z Żyrardowa. I musi się wreszcie okazać, czy to jeszcze polska wódka, czy już stoi za nią międzynarodowy kapitał. Wykupili nas całkiem, czy nie? Jak nam tego nie wyjaśni Bond, to ja już nie wiem kto.

Koniec odsłuchiwania powieści Stanisława S. Wotowskiego „Czarny adept” (1928). Szybko poszło, bo to krótkie (najwyżej 30 km):

Z Wikipedii o autorze:  „… pisarz i dziennikarz, policjant, właściciel prywatnego biura detektywistycznego, znawca okultyzmu oraz masonerii; autor powieści kryminalnych, sensacyjnych, historycznych i okultystycznych.
W 1919 komisarz XI obwodu policji w Warszawie. Brał udział w wojnie 1920 r. W 1924 założył dwutygodnik Rzeczy Ciekawe, który nie utrzymał się długo na rynku.
Zasłynął wykładami na temat okultyzmu, z którymi w latach 20. i 30. jeździł po Polsce. Jego biuro detektywistyczne zajmowało się w dużej mierze tropieniem na zlecenie skandali towarzyskich. Jego losy po 1939 są nieznane”.
Dawno się tak nie ubawiłem. W powieści opis szalbierstw pewnego zagranicznego hrabiego, demonicznego przywódcy mrocznej sekty, który okazuje się Janem Owerskim, synem urzędnika kolejowego. O to mniejsza.
Najciekawszy jest język. Słowa i wyrażenia bliskie ich dzisiejszych znaczeń, z tym, że niedokładnie. Zamiast: Sytuacja była napięta – „Sytuacja była naprężona”. Zamiast: Działał pod przykrywką – „Działał pod tajną pokrywką”. I tak bez przerwy…

„Basia On Broadway” (1995). Repertuar z serii „The best of…” zaśpiewany na żywo. Z tym, że nie brzmi jak na żywo. Przeciwnie – brzmi jak z płyty: wszystko zaśpiewane tak jak w studio. Co do nutki. Gładkie, ulizane, a brawa jak puszczane z taśmy na koniec i początek każdej piosenki. Trochę to bezstylowe:

J.S.Bach „Koncerty Brandenburskie I-III”. W tej powodzi smyczków zawsze najbardziej podobały mi się rogi. Bo są jeszcze oboje i fagot.
Lampa z Gałczyńskiego:
„do dźwięku dodaje światło

Ty ją zapalasz w godzinie
muzycznej i płomyk świeci
w chwili, gdy z głośnika płynie
Koncert Brandenburski Trzeci”.

I, żeby było śmiesznie, informacja ze strony producenta płyty: „W 1719 r. margrabia Brandenburgii Christian Ludwig zamówił u Bacha utwory dla swojej nadwornej orkiestry. Dwa lata później Bach zaprezentował margrabiemu sześć koncertów, jednocześnie prosząc go, aby nie oceniał zbyt surowo ich „niedoskonałości”, lecz usłyszał w nich głęboki szacunek i skromną elegancję. Zdaje się jednak, że margrabia po prostu odsprzedał rękopis, prawdopodobnie nigdy nie usłyszawszy arcydzieł mu dedykowanych”.

2 przemyślenia nt. „Szoping

  1. Czyli, że ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby położyć oponę wokół małej brzózki. I potem przez lata obserwował, jak drzewo rosnąc wypełnia sobą oponę? To się nazywa dzieło życia. Niezależnie od Pańskiego sceptycyzmu co do przyrodzonych cech poznańskich, w Warszawie to by się nikomu nie chciało.

  2. Bo – poza wszystkim – do istoty poznańskości należy zaciekawiać drugiego, pobudzić umysłowo, wprawiać go w intelektualny niepokój: Jak on, do k….y nędzy, nawinął tę oponę na drzewo? Nie darmo Mickiewicz zanim napisał „Litwo…” itd., przesiedział się nieco w Wielkopolsce. Potem poszło jak po sznurku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *