Szofer szofra macią ruga

Oczadziałem od tego klepania w klawiaturę. Jak bohater filmu „Lśnienie”. Jack Nicholson stukał, stukał na maszynie, żona była pewna, że kończy książkę, a on cały czas pisał jedno zdanie: „Dużo pracy, mało zabawy czyni z Jacka tępaka”. No i złapał za siekierę i dawaj gonić swoją kobietę: „Here’s Johny!” Więc pojechaliśmy do Gorzowa do teatru na „Bal w operze”. Wiedzieliśmy, naturalnie, że Tuwim, nie mieliśmy pojęcia, że Lech Raczak jako reżyser. I te dwie klasy się w tym spektaklu spotkały. Dawno nie oglądałem takiego zjawiska. Spektakl oddycha każdym fragmentem sceny (pierwszy, drugi, trzeci plan). Mnóstwo pomysłów na zaaranżowanie tych mistrzowskich tuwimowych półsłówków. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem pod takim wrażeniem czegokolwiek oglądanego na żywo. Nie znoszę egzaltacji, ale to było cudo! No i przypomniały mi się te fantastyczne frazy: „Na zegarze pierwsza, druga, szofer szofra macią ruga”. :

p1

Przed teatrem była akurat miejska fiesta z okazji święta teatru i spektakl opóźnił się o kwadrans. Obawialiśmy się, jakże błędnie, że zamiast „Balu w operze” będzie pożar w burdelu. Wiodący aktor teatru (mnie znany też z filmu) nosi trudne do zapomnienia nazwisko: Michał Anioł.:

p2

Podczas fiesty tańczyły dzieci w strojach ludowych z prasłowiańskiej Ziemi Gorzowskiej.:

p3

Były też dziewczynki w strojach z XVII wieku. W dłoniach – proszę zauważyć – kijki. To są pierwociny nordic walking na tych terenach (oceniam je na lata 80. XVII wieku, może trochę później). Moda przejęta oczywiście od wikingów.:

p4

Nie sądziłem, że w środku lata zrobię kolejne zdjęcie z serii „pradziadek przy saniach”.:

p5

Eksponowano także rodzaj dwukółki. Usiadłem, posiedziałem, ale nikt nie chciał ciągnąć. Może dlatego, że to miejsce publiczne?:

p6

No i mural z tzw. pożegnaniem starego roku. O roku 2013 sądzę dokładnie to samo, co artysta.:

p7

Wszyscy to już dali, ale nie mogę się oprzeć, bo ładne. Nowy polski ambasador przy Watykanie okazał się poetą. Wiersz jest pisany trochejem (akcentowana, nieakceptowana; uczyłem kiedyś systemów wersyfikacyjnych). Ale trochej nie powinien zaburzać naturalnych akcentów w języku. Prawidłowo to brzmi tak:

Ukąsiła misia pszczoła,

O, ty k…o! misiu woła!
A spróbujcie przeczytać frazę: „kochała Polskę nad życie”. Pani Anna zapewne kochała Polskę, ale autor nie kocha systemu sylabotonicznego. Ale na tej wysuniętej placówce nie jest to raczej konieczne.

LAMENT NA ŚMIERĆ
ANNY WALENTYNOWICZ
Pani Ania w grobie leży
ostatni z polskich rycerzy

nikomu już nie pomoże
zdała się na sądy Boże

chodzi po kawałku raju
który jest z naszego kraju

kochała Polskę nad życie
czyż to nie brzmi znakomicie

śmiech w powietrzu nad trupami
zdrajców w sojuszu z głupcami

Pani Ania leży w grobie
kto ma serce jest w żałobie
Wybieramy się do znajomych, a oni, że nie w niedzielę, bo jadą na komunię. I to do Szczecina. Pytam, na którą. Oni że na pierwszą. Na pierwszą?! Też mi święto! Żeby to pięćsetna, tysięczna, dziesięciotysięczna, to bym rozumiał. Ale też rozumiem, że np. tysięczną komunię niewielu świętuje. Z powodu, że do niej nie dochodzi.

8 przemyśleń nt. „Szofer szofra macią ruga

  1. Michał Anioł – jak On się postarzał … cóż, jak to napisał kiedyś Kumor: „Nie każdy Michał jest aniołem”.

    1. Cóż, starzeć się w Gorzowie Wielkopolskim to nie bułka z masłem…
      „Schudł, sczerniał, ale dziwnie wyszlachetniał…”

  2. Mnie też. Filmów było wtedy bez porównania mniej niż dziś, więc się je o wiele dłużej pamięta.

  3. A czy ktoś pamięta, że to jest ulubiony aktor Mariusza Pujszo? Występował chyba we wszystkich jego dziełach (umownie nazwijmy): Polish Kicz Project, Polisz Kicz Project Kontratakuje, Legenda…

  4. To mi umknęło. Ale wniosek jest jeden: nigdy dość studiowania dorobku tego reżysera. Ostatni jego kawałek oglądałem – wstyd przyznać – rok temu. Frytka grała tam panią – nomen omen – Walewską. Było to krótko po tym, jak Frytka „spotkała Jezusa”, o czym poinformował dziennik Fakt. Michał M. nie odcisnął się w pamięci. Przyłapuję się coraz częściej, że pamiętam nie to, co należy. Cóż, więzy przyjaźni z kolegą Alzem są coraz silniejsze.

  5. Fakt, w Ostatnim Klapsie pan Anioł nie zagrał. Może po prostu „wyczerpały się możliwości współpracy”. Albo „koncepcje artystyczne obu panów okazały się niemożliwe do zsynchronizowania”. Albo się pożarli. Jak Barbara Sass z Dorotą Stalińską.

  6. No cóż, gdyby pan nazwiskiem Anioł był tak męski jak Dorota Stalińska, robota by się pewnie znalazła…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *