System / Child 44

 

Katastrofa. To się tak łatwo mówi, ale w tym przypadku diagnoza jest wyjątków na miejscu: takiej żenady nie oglądałem dawno. W multipleksie w Zielonej Górze w dodatku.
Czasy stalinowskie, seryjny morderca dzieci i oficer KGB, który na własną rękę usiłuje rozwikłać sprawę.
Nie zgadza się tu nic – ani fabuła, ani realia, ani motywacja bohaterów. Wszystko to tak ostentacyjna niedoróbka, że aż przechodzi w groteskę. Przykładowo: ani razu nie pada nazwa KGB, za to – w polskim tłumaczeniu – Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego.
No i – oczywiście – wszyscy mówią po angielsku. Z tym, że mówią po angielsku z rosyjskim akcentem. Czy ten idiotyzm ma dno?

System / Child 44, reż. Daniel Espinosa 2015 filmweb

2 przemyślenia nt. „System / Child 44

  1. Filmu nie widziałem, ale KGB powstało w 1954, a jej poprzednikiem było MGB czyli Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego. O ile wiem, akcja dzieje się wcześniej (zdaje się, że w 1952), więc fakt, że nie pada nazwa KGB jest akurat zrozumiały. Tyle, że rzeczywiście nazwa Ministerstwo Bezpieczeństwa PUBLICZNEGO jest nieprecyzyjna – powinno być PAŃSTWOWEGO.

    Co do samego filmu się nie mogę wypowiedzieć, aczkolwiek czytałem, że istotnie nic szczególnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *