Serce na patelni

Dorota postanowiła okazać mi swoje uczucia z okazji Walentynek. Zrobiła to jak zawsze subtelnie i stylowo. Przygotowała mi w specjalnej foremce jajko sadzone w kształcie serca.:

To najwidoczniej europejski zwyczaj, bo instrukcja obsługi foremki podana została na opakowaniu w kilku językach. Po słowacku: „Model za jajce na oko”.
A tymczasem trawę pod lasem ciągle pokrywa szron.:

Choć kra na jeziorze już ruszyła.:

W mojej ulubionej wsi Chomęcice powiew wielkiego świata (pewnie ktoś ostatnio wybrał się do Poznania). Dom kultury nie nazywa się pospolicie domem kultury. To od razu:

Poza tym jest to wieś wysoce patriotyczna. Oto zwykły sobie wiejski płot:

I pobliska figura na rozdrożu. Od razu wiadomo, z kim Matka Boska trzyma. Albo, że – co od dawna wiadomo – że po prostu była Polką.:

Klikam w internetową stronę Tygodnika Powszechnego. Pokazuje się reklama filmu „50 twarzy Greya”. Twarz dziewczyny w trakcie erotycznego uniesienia. I hasło: „Stracisz kontrolę”. Nie rozumiem, kto straci(ł) tę kontrolę  – widzowie, czy o redaktorzy Tygodnika. Obie opcje prawdopodobne.

Grono menedżerów z Warszawy prowadzi kursy dla młodych przedsiębiorców. Proponuje im także filmy, które wskazują na cechy ludzkie przydatne w biznesie. Menedżerowie proszą o wypowiedź w tej kwestii. Odpowiadam. Tu fragment:
„Menedżer, który pewnie prowadzi firmę przez kilkadziesiąt lat, sumiennie płaci podatki, daje pracę i zabezpiecza „socjal” to jest marny materiał dla kina. Nawet amerykańskiego. Owszem, zdarzają się tego rodzaju krzepiące obrazy, np. historia solidnego przedsiębiorcy budowlanego, który sta murem za swoją załogą i nie pozwala zniszczyć firmy pazernym bankom. Przedsiębiorca był przystojny jak James Stewart i zagrał u mistrza pogodnej komedii Franca Capry w filmie „To wspaniałe życie” (1946).
Niestety filmów o odwrotnej wymowie jest bez porównania więcej. Weźmy „Opowieść wigilijną” według Ch. Dickensa, która miała niepoliczalną ilość ekranizacji. Tam krwiożerczy kapitalista, owszem, nawraca się, ale w Wigilię i w sposób cudowny… A poza tym to kapitalizm miele ludzi na surowo. Jak Dustina Hoffmana w „Śmierci komiwojażera”. I nic dziwnego, bo kino nie jest wykładem z zakresu szkółki niedzielnej, lecz – przeciwnie – atakuje widza nieprawidłowością, krzywdą, niesprawiedliwością itp. Taka jego natura. Z instrukcji przeciwpożarowej, która – sama w sobie – jest słuszna, sprawdzona i pożyteczna, trudno ukręcić zajmującą historię”.

Nie milkną echa po apelu O. Rydzyka o pieniądze:
„Na wnuczka???? Nie! Największe przewały w Polsce robi się na ojca!!!”

Dla telewizyjnej Panoramy o Ennio Morricone. Zaczynam od tego, że trudno sobie wyobrazić włoski film bez jego muzyki (kilkaset ścieżek), jak swego czasu film polski bez muzyki Wojciecha Kilara.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *