Salò, albo 120 dni Sodomy / Salò, o le 120 giornate di Sodoma

 

Markiz de Sade w realiach ostatniej „republiki” Mussoliniego. Głośny skandal, cenzura itp. legendy.
Wygląda to na amatorski film klasy „C”. Aktorzy, scenariusz, dekoracje – wszystko tandeta. Jak rodzaj parodii najgłupszych filmów xxx. W porównaniu z pierwszym lepszym filmem porno strasznie to statyczne, nabzdyczone.
Największą przyjemnością nie jest rozkosz fizyczna jako taka, lecz satysfakcja z przekraczania tabu, np. nienawiść i zabicie własnych rodziców.

Wyuzdany seks to jedno, a poniżanie partnera, przemoc, ostentacyjne wykorzystywanie, upokorzenie – to coś całkiem innego. Ale tu właśnie chodzi o czerpanie przyjemności z upokarzania o wiele bardziej niż z seksu.

Opowieści lampucer. Bohaterowie to zazwyczaj bogaci starcy, których stać na spełnianie zachcianek. Podczas opowieści inne panie przygrywają na fortepianie, np. Chopina. „- Pewnego dnia burdelmama posłał mnie do libertyna…”

Salò, albo 120 dni Sodomy / Salò, o le 120 giornate di Sodoma, reż. Pier Paolo Pasolini, 1975 filmweb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *