Ryan Holiday „Stoicyzm na każdy dzień roku…”

Ryan Holiday „Stoicyzm na każdy dzień roku…”:

Codzienna (prawie) lektura obowiązkowa. Tu odnotowuję pierwszy fragment dużej całości. Stoicyzm jest bardzo prosty, ale i nieopisanie trudny. Niestety, nie znajduję nic lepszego…
Cytaty:

Jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu jest mówienie „nie”. Odmawianie
w obliczu zaproszeń, żądań, zobowiązań. Rezygnowanie z tego, co robią
wszyscy inni. Jeszcze trudniejsze jest mówienie „nie” niektórym zabierającym czas emocjom: złości, ekscytacji, zdenerwowaniu, obsesjom, pożądaniu.
Żaden z tych impulsów sam w sobie nie wydaje się groźny, jednak jeśli pozwolisz na jego nieopanowany rozwój, stanie się obciążeniem.
Jeżeli nie zachowasz ostrożności, właśnie takie obciążenia opanują Twoje
życie. Czy zdarza Ci się zastanawiać, jak odzyskać trochę czasu? Jak sprawić,
by nie być ciągle zajętym? Zacznij od opanowania potęgi słowa „nie”. „Nie,
dziękuję”, „Nie, nie zamierzam się w to wplątywać”, „Nie, teraz nie mogę tego zrobić”. Możliwe, że zrani to czyjeś uczucia. Możliwe, że zrazisz kogoś
w ten sposób. Takie postępowanie może wymagać ciężkiej pracy. Jednak im
częściej zaczniesz mówić „nie” sprawom, które nie mają znaczenia, tym częściej będziesz mógł powiedzieć „tak” naprawdę istotnym rzeczom. Pozwoli
Ci to żyć i cieszyć się takim życiem, jakiego Ty pragniesz.

To, co uważamy za niewinne słabostki, łatwo może przerodzić się w poważne uzależnienia. Zaczynamy dzień od kawy i wkrótce nie możemy
się już bez niej obejść. Sprawdzamy pocztę elektroniczną, ponieważ należy
to do naszych zawodowych obowiązków, i wkrótce co kilka sekund wydaje
nam się, że czujemy wibracje telefonu w kieszeni. Te nieszkodliwe nawyki
szybko zaczynają rządzić naszym życiem.
Tego rodzaju drobne natręctwa i zwyczaje nie tylko odbierają wolność
i samosterowność, ale też burzą jasność umysłu. Uważamy, że mamy nad
nimi kontrolę, ale czy naprawdę tak jest? Pewien nałogowiec stwierdził, że
uzależnienie pojawia się, gdy „tracimy wolność do powstrzymywania się”.
Pora ją odzyskać.
Są różne rodzaje uzależnień: od napojów gazowanych, narkotyków, narzekania, plotek, internetu, obgryzania paznokci… Musisz jednak odzyskać
zdolność do powstrzymywania się, ponieważ od tego zależy jasność umysłu
i umiejętność samokontroli.

Dziś nie będziesz kontrolował zewnętrznych wydarzeń. Czy budzi to
obawy? Zapewne tak, ale są one równoważone zrozumieniem, że możesz kontrolować opinie na temat tych wydarzeń. To Ty decydujesz, czy
wydarzenia są dobre, czy złe; uczciwe, czy nieuczciwe. Nie kontrolujesz sytuacji, ale możesz kontrolować to, co o niej myślisz.

Stoicy dążą do uzyskania równowagi, stabilności i spokoju ducha. Rozwiązaniem nie jest też wyeliminowanie czynników zewnętrznych lub ucieczka w ciszę i samotność. Zamiast tego
należy filtrować wpływy świata zewnętrznego za pomocą „korektora” sądów.
Jest to możliwe dzięki rozumowi, który potrafi uporządkować wypaczoną,
niezrozumiałą i przytłaczającą naturę zewnętrznych zdarzeń.
Jeśli jednak nasze sądy są wypaczone, ponieważ nie posługujemy się rozumem, wszystko, co stanie się potem, też będzie wypaczone. Skutkuje to
utratą zdolności do zachowania równowagi w chaosie i pośpiechu życia.
Jeżeli chcesz osiągnąć równowagę, jeżeli zależy Ci na jasności umysłu, najlepszą drogą do tego jest właściwy osąd.

…spokój ducha i stabilność wynikają z wyborów
i sądów, a nie ze środowiska. Jeśli unikasz wszystkich czynników zakłócających spokój — innych ludzi, zdarzeń zewnętrznych, stresorów — nigdy nie
osiągniesz celu. Gdziekolwiek się ukryjesz, Twoje problemy Cię dościgną.
Jeżeli natomiast starasz się unikać szkodliwych i destrukcyjnych sądów, które
są źródłem Twoich problemów, osiągniesz stabilność i równowagę niezależnie
od tego, gdzie się znajdujesz.

Przed obiadem przypomnij sobie, że jedynym, co w pełni posiadasz, jest
możliwość dokonywania wyborów (i posługiwania się przy tym rozumem
oraz rozsądkiem). Jest to jedyna rzecz, której nikt nigdy Ci nie odbierze.
Po południu przypomnij sobie, że poza wyborami, jakich dokonujesz,
Twój los nie jest w pełni zależny od Ciebie. Świat toczy się swoim biegiem,
a my razem z nim bez wpływu na kierunek — korzystny lub niekorzystny.
Gdy położysz się do łóżka, pomyśl o tym, że sen jest formą poddania się
oraz zaufania i przychodzi bardzo łatwo. Przygotuj się do rozpoczęcia całego
cyklu od nowa następnego dnia.

Prostota prowadzi do jasności.
Podczas gdy wszyscy inni biegają z długimi na kilometr listami obowiązków
(dotyczącymi spraw, za które te osoby w rzeczywistości nie odpowiadają),
Twoja lista zawiera tylko jedną pozycję. Musisz zająć się tylko jedną rzeczą:
swoimi wyborami, wolą i umysłem.

Marek Aureliusz na szczęście nie był narażony na wymienione skrajne czynniki typowe dla
współczesnej kultury. Dobrze znał jednak wiele innych źródeł dystrakcji:
plotki, przymus ciągłej pracy, a także lęki, podejrzenia, pożądanie. Każdy
człowiek podlega tym wewnętrznym i zewnętrznym czynnikom, które stale
zyskują na sile i stają się trudniejsze do odparcia.
Filozofia zachęca nas do tego, aby zachować uważność i starać się być
kimś więcej niż tylko pionkiem. Viktor Frankl w książce Wola sensu stwierdził, że „człowieka popychają popędy, ale pociągają go wartości”. Wartości
i wewnętrzna świadomość chronią nas przed staniem się marionetkami.
Oczywiście, uważność wymaga pracy i świadomości, jednak czy nie jest to
lepsze od podrygiwania na sznurku?

Dostrzeganie tego, czego inni nie widzą, znajdowanie piękna i harmonii
w rzeczach przeoczonych przez innych daje jasność (i radość). Czyż nie jest
to lepsze od postrzegania świata jako ponurego miejsca?

Seneka w eseju o spokoju ducha posługuje się greckim słowem euthymia,
które definiuje jako „wiarę w siebie i przekonanie, że znajduję się na
właściwej drodze — w przeciwieństwie do zwątpienia wynikającego z podążania wieloma ścieżkami prowadzącymi w różnych kierunkach”. Zdaniem
Seneki to ten stan umysłu zapewnia spokój ducha.
Takie przekonanie jest możliwe dzięki jasnej wizji. Nie chcemy przez to
powiedzieć, że zawsze będziesz w pełni pewien wszystkiego (ani nawet że
powinno tak być). Ważna jest jednak pewność, że ogólnie zmierzasz we właściwym kierunku i nie musisz nieustannie porównywać się z innymi lub co
chwilę zmieniać zdania na podstawie nowych informacji.
Spokój ducha wynika ze znalezienia własnej ścieżki i trzymania się jej.
Warto utrzymywać kurs (oczywiście wprowadzając od czasu do czasu korekty) i ignorować przyciągające uwagę syreny, które próbują zwieść nas
w kierunku skał.

… niezależnie od warunków — sprzyjających lub niesprzyjających
— mamy do zrobienia tylko jedną rzecz: skupić się na tym, co pozostaje pod
naszą kontrolą.

… niezależnie od tego, co się stało i jak rozczarowany jesteś swoim zachowaniem, zasady pozostają niezmienne. W dowolnym momencie możesz wrócić do nich i ponownie zacząć się do nic stosować. To, co zdarzyło się wczoraj, a nawet pięć minut temu, jest przeszłością. W każdej chwili możesz zacząć od nowa.
Dlaczego nie zrobić tego od razu?

Znajdowanie czasu na refleksję to jedno z najważniejszych zaleceń proponowanych przez stoików.

Każdego dnia należy zadawać sobie różne wersje następujących pytań: Jaki zły
nawyk udało mi się dziś stłumić? Co w sobie ulepszyłem? Czy moje czyny były
słuszne? Co mogę w sobie poprawić?
Na początku lub pod koniec każdego dnia stoik siada nad dziennikiem
i dokonuje przeglądu tego, co zrobił, o czym myślał i co może poprawić. To
dlatego Rozmyślania Marka Aureliusza są zagadkowe. Autor pisał je, by
zwiększyć jasność umysłu, a nie dla czytelników. Zapisywanie odpowiedzi
na pytania z ćwiczeń stoików jest jedną z form praktyki (podobnie praktyką
może być powtarzanie modlitw lub hymnów).
Zacznij prowadzić dziennik. Możesz posłużyć się do tego komputerem
lub niewielkim notatnikiem. Znajdź czas na staranne przypomnienie sobie
wydarzeń danego dnia. Dokonuj obiektywnych osądów. Zwróć uwagę na to,
co przyczyniało się do wzrostu poziomu szczęścia i co go obniżało. Zapisuj
obszary, nad którymi chcesz popracować, i ciekawe cytaty. Dzięki włożeniu
wysiłku w zapisanie takich myśli zmniejszasz ryzyko tego, że je zapomnisz.
Dodatkowa korzyść jest taka, że uzyskasz rejestr pozwalający Ci śledzić postępy.

… czym jest mantra. W sanskrycie określenie to oznacza „uświęconą wypowiedź”, czyli słowa, zwroty,
myśli lub nawet dźwięki, które mają zapewnić jasność myśli lub przewodnictwo duchowe. Mantry są pomocne zwłaszcza w procesie medytacji, ponieważ umożliwiają blokowanie wszystkich innych bodźców w czasie, gdy
jesteśmy skoncentrowani.

Zdolność do jasnego i prawidłowego postrzegania rzeczy wynika z wykorzystania wspaniałego daru, jaki otrzymaliśmy od natury: rozumu.
Nie wystarczy
jednak oczekiwać, że będzie się to działo samo z siebie. Musimy zaangażować
myślenie i energię w każdym obszarze życia. Wtedy osiągniemy prawdziwą
jasność umysłu i sukces.

Nie musimy zajmować się tysiącami rozpraszających kwestii ani sprawami innych ludzi.
Marek Aureliusz zachęca do tego, aby każdym zadaniem zajmować się
tak, jakby miało być ostatnim — ponieważ może takim być. A nawet jeśli tak
się nie stanie, wykonanie go byle jak w niczym nie pomoże. Znajdź jasność
w prostocie, jaką daje skupienie się dziś na swojej pracy.

To prawda,
ze względu na ojczyznę i rodzinę należy ogólnie orientować się w wydarzeniach, które mają na nie bezpośredni wpływ, ale nie jesteś zobowiązany do
niczego więcej.
O ile więcej czasu, energii i mocy umysłowych zyskasz, jeśli radykalnie
ograniczysz śledzenie mediów? O ile bardziej wypoczęty i zakorzeniony w chwili
obecnej się poczujesz, gdy przestaniesz ekscytować się i oburzać wszelkimi
skandalami, wiadomościami z ostatniej chwili i potencjalnymi kryzysami
(z których wiele nigdy nie nadejdzie)?

Im bardziej jesteśmy zajęci, im więcej pracujemy, uczymy się i czytamy, tym
bardziej możemy zboczyć z drogi. Wpadamy w rytm, zarabiamy pieniądze, jesteśmy kreatywni, pobudzeni i zapracowani. Wydaje się, że wszystko
przebiega zgodnie z planem. Jednak coraz bardziej oddalamy się od filozofii.
Ostatecznie jej zaniedbanie prowadzi do problemów. Stres się kumuluje,
tracimy jasność umysłu i zapominamy o tym, co ważne. Skutkuje to urazami.
Wtedy ważne jest, aby zwolnić i wyhamować rozpęd.

Siła wynika z umiejętności zachowania kontroli nad sobą. Silna jest osoba,
która nigdy nie wpada we wściekłość, której nie da się wytrącić z równowagi,
ponieważ panuje nad swoimi namiętnościami, a nie jest przez nie kontrolowana.

Nigdy nie pozwolilibyśmy innym ludziom rządzić nami w takim stopniu,
jak pozwalamy na to impulsom. Pora zacząć patrzeć na to w ten właśnie sposób. Nie jesteśmy marionetkami, które emocje mogą zmusić do tańczenia
w ten lub inny sposób. Powinniśmy sami sobą kierować, zamiast pozwalać
na to emocjom.

zadaj sobie następujące pytania:
Czy rządzę tu ja, czy mój lęk? I najważniejsze
z nich: Czy niepokój daje mi jakiekolwiek korzyści?

… gdy dopadnie Cię stres, frustracja lub przeciążenie, pomocne może okazać się wyobrażenie
sobie takiego scenariusza i wykorzystanie go jako wzorca radzenia sobie w trudnej sytuacji. Możemy
odeprzeć wrogie ataki i gładko poradzić sobie z presją lub trudnościami.
I, po wyeliminowaniu jednego
problemu możemy wskazać kogoś z tłumu i powiedzieć: „Następny proszę”.

Jeśli mielibyśmy wskazać podstawowe przesłanie w filozofii stoickiej, byłoby nim to:
budzą się w nas rozmaite impulsy, a naszym zadaniem jest je kontrolować
— podobnie jak przywołujemy psa do nogi. Można ująć to prościej: najpierw myśl, potem działaj. Zadaj sobie pytania: Kto ma kontrolę?

Jesteśmy sterowani siłami, nad którymi nie
mamy kontroli. Boimy się bezczynności, dlatego szukamy rozrywki w walce
i działaniu.

Praktykuj umiejętność niemyślenia na dany temat.
Działaj tak, jakbyś nie miał pojęcia, że dana sprawa się wydarzyła, lub jakbyś
nigdy o niej nie słyszał. Nie stanie się ona dla Ciebie nieistotna lub nieistniejąca. Dzięki temu znacznie straci na znaczeniu.

Nieraz zapewne zadawałeś sobie pytanie: Dlaczego to zrobiłem? Wszystkim się to zdarza. Jak mogłem być tak głupi? O czym sobie myślałem?
Nie jesteś głupi. Na tym polega część problemu. Masz wystarczająco dużo rozumu i inteligencji. Trudność polega na tym, by je uwzględniać i korzystać z nich. Należy zadbać o to, by zachowaniami rządził umysł, a nie emocje, nie bezpośrednie odczucia zmysłowe, nie szalejące hormony.
Skup uwagę na inteligencji i pozwól jej robić swoje.

Stoicy wierzyli, że wiele spraw, którymi się niepokoimy, jest wytworem
naszej wyobraźni, a nie rzeczywistością. Nasze obawy (podobnie jak sny)
w momencie ich przeżywania są namacalne i realistyczne, jednak okazują się
absurdalne, gdy się z nich otrząśniemy. W snach nigdy nie możemy zatrzymać się i zastanowić: „Czy to wszystko ma sens?”. Po prostu śnimy. To samo
dotyczy wybuchów gniewu, napadów lęku i innych skrajnych emocji.
Denerwowanie się jest jak kontynuowanie snu po obudzeniu. To, co
wywołało emocje, nie było rzeczywiste, jednak sama reakcja jest prawdziwa.
Fałsz prowadzi więc do rzeczywistych konsekwencji. Dlatego powinieneś
natychmiast się obudzić, zamiast tworzyć koszmary.

Będę szczęśliwy, gdy skończę studia — mówimy sobie. Będę szczęśliwy,
gdy dostanę awans, gdy dieta zadziała, gdy będę mieć więcej pieniędzy,
niż kiedykolwiek mieli moi rodzice. Psychologowie nazywają ten sposób myślenia „szczęściem warunkowym”. Jest z nim podobnie jak z horyzontem —
nawet jeśli przejdziesz wiele kilometrów, nigdy do niego nie dotrzesz. Nie
przybliżysz się nawet o krok.
Niecierpliwe wyczekiwanie przyszłych wydarzeń, pełne namiętności wyobrażenia kogoś, kogo pożądasz, nastawianie się na szczęśliwy obrót spraw…
Wszystko to może być przyjemne, jednak niweczy szanse na osiągnięcie szczęścia tu i teraz.

To nasza reakcja decyduje o tym, czy wydarzyło się coś złego. Jeśli uważasz, że zostałeś skrzywdzony, i się zdenerwujesz, sytuacja właśnie tak będzie
wyglądać. Jeżeli podniesiesz głos, ponieważ uznasz, że ktoś się z Tobą spiera,
skutkiem jest naturalnie konfrontacja.
Jeśli jednak zachowasz kontrolę nad sobą, możesz zdecydować, czy ocenić
coś jako dobre lub złe. To samo zdarzenie na różnych etapach życia może
wzbudzać w nas zupełnie odmienne reakcje. Może warto więc zrezygnować
ze stosowania etykietek?

Obojętność to dobry złoty środek.
Nie chodzi tu o unikanie lub odrzucanie pewnych rzeczy, ale o to, by nie
przypisywać możliwym skutkom większego znaczenia niż to właściwe. To prawda, nie jest to łatwe, jeśli jednak Ci się uda, zyskasz znacznie więcej spokoju.

„Nie łaknij zbyt wiele” — pisze Epiktet. Skoncentruj się. Określ priorytety. Wyćwicz umysł w zadawaniu pytań: Czy potrzebuję tej rzeczy? Co się
stanie, jeśli jej nie zdobędę? Czy poradzę sobie bez niej?
Odpowiedzi na te pytania pomogą Ci się zrelaksować i oderwać od zbędnych spraw, przez które jesteś zajęty — zbyt zajęty, aby osiągnąć równowagę
lub szczęście.

drogę do filozofii zaczynamy, gdy stajemy się świadomi zdolności analizowania własnych umysłów.
Potrafisz zrobić dziś ten krok? Jeśli go wykonasz, odkryjesz, że od tego
momentu naprawdę zaczniesz żyć.

Nie doceniamy naszych możliwości w równym stopniu (i z równie niebezpiecznymi skutkami), jak zdarza nam się je przeceniać. Kultywuj umiejętność trafnej i szczerej samooceny. Spójrz w głąb siebie, aby zrozumieć, do
czego jesteś zdolny i czego potrzebujesz, aby odblokować swój potencjał.

Smutne jest to, jak dużo czasu liczni ludzie poświęcają w ciągu dnia na
robienie to, co „muszą”. Nie chodzi tu o rzeczywiste obowiązki związane
z pracą lub rodziną, ale o niepotrzebnie narzucane sobie powinności wynikające z próżności lub ignorancji. Pomyśl o tym, co robisz, aby zaimponować
innym, lub do czego potrafisz się posunąć, by zaspokoić popędy i pragnienia, nad którymi nawet się nie zastanawiasz. Można wskazać niezliczone sprawy,
wydarzenia i imprezy, na które poświęcamy czas, choć w rzeczywistości go
nam brakuje.
Postaraj się zrobić od czasu do czasu spis swoich obowiązków. Ile z nich
sam sobie narzucasz? Ile z nich naprawdę musisz wykonywać? Czy jesteś tak
wolny, jak Ci się wydaje?

Pamiętaj, nawet jeśli dostajesz coś za darmo, musisz ponieść koszty składowania tego — w garażu lub w umyśle. Gdy będziesz dziś przyglądał się swoim
rzeczom, zadaj sobie następujące pytania: Czy rzeczywiście tego potrzebuję?
A może jest mi to zbędne? Jaka jest tego wartość? Jakie koszty w związku
z tym ponoszę?
Możesz być zaskoczony odpowiedziami i tym, jak duże koszty ponosimy,
nawet o tym nie wiedząc.

Słuchaj ludzi i staraj się budować z nimi więzi, zamiast popisywać się przed nimi.

Instynktownie chronimy naszą fizyczność. Nie pozwalamy, by inni nas
dotykali, popychali, kontrolowali nasze kroki. Jednak jeśli chodzi o umysł,
jesteśmy mniej zdyscyplinowani. Ochoczo oddajemy go we władanie mediów
społecznościowych, telewizji, poddajemy się temu, co inni robią, myślą lub
mówią. Zasiadamy do pracy i nagle zauważamy, że przeglądamy strony internetowe. Zbieramy się w rodzinnym gronie i po kilku minutach wyciągamy telefon. Siadamy spokojnie w parku, ale zamiast zajrzeć w głąb siebie,
oceniamy mijające nas osoby.
Nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że to robimy. Nie dostrzegamy,
jak wielkie jest to marnotrawstwo, jak niewydajni i rozproszeni się stajemy.
Co gorsza, nikt nas do tego nie zmusza. Jest to wyłącznie nasz wybór.
Dla stoików jest to nie do przyjęcia. Wiedzą oni, że świat może kontrolować nasze ciała. Możemy zostać wtrąceni do więzienia lub pokonani przez
pogodę. Jednak umysł? Ten należy do nas. Musimy go chronić. Wedle stoików powinniśmy kontrolować umysł i to, jak postrzegamy świat. To nasze
najcenniejsze dobra.

Oto często cytowana wypowiedź Jima Rohna: „Jesteś wypadkową pięciu
osób, z którymi spędzasz najwięcej czasu”. James Altucher radzi młodym pisarzom i przedsiębiorcom, aby znaleźli swoją „scenę” — grupę osób,
które motywują do rozwoju.
Zadaj sobie pytania dotyczące osób, z którymi się spotykasz i z którymi spędzasz czas: Czy sprawiają, że staję się lepszy? Czy zachęcają mnie do rozwoju
i oczekują ode mnie odpowiedzialności? A może ściągają mnie w dół do swojego poziomu? Następnie na tej podstawie odpowiedz sobie na najważniejsze
pytanie: Czy powinienem spędzać z tymi ludźmi więcej, czy mniej czasu?
Druga część maksymy Goethego dotyczy konsekwencji tych wyborów: „Jeśli
wiem, jak spędzasz czas… — pisze Goethe — … wiem, kim możesz się stać”.

Seneka pisze: „Niewola mieszka
w marmurach i złocie”. Zbyt wielu ludzi sukcesu jest więźniami w klatkach,
które sami sobie stworzyli. Czy tego właśnie chcesz? Czy to jest cel, na który
tak ciężko pracujesz? Mamy nadzieję, że nie.

Epiktet ujmuje to tak: „Człowiek nie może nauczyć się tego, co jego zdaniem już wie”. Niemożliwe są poprawa, nauczenie się czegoś, zdobycie szacunku innych, gdy uważamy, że już jesteśmy doskonali, że jesteśmy powszechnie podziwianymi geniuszami. Ego i samooszukiwanie się utrudniają
nam zdobycie tego, na czym nam zależy, ponieważ każą nam mylnie sądzić,
że już to posiadamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.