Radio Poznań, 28 czerwca 2017

Mili państwo,
Dziś – Pawła. Imię popularne, obchodziłby je – powiedzmy – Pablo Picasso, świętuje je dziarski staruszek Paul MacCartney, a w świecie anglosaskim Paweł ma też żeńską odmianę, więc ja z życzeniami – przepisanymi z Internetu – zwracam się do piosenkarki Pauli Abdul:
Z okazji imienin Paulu miła
Składam ci zyczenia z serca płynące
Zawsze i wszędzie bądź szczęśliwa
Buziaki łączę jak słońce gorące.

28 czerwca to w Wielkopolsce i w Polsce wiadoma rocznica.

Ale przypomnijmy też, że właśnie 28 czerwca 1974 roku – odbył się pierwszy koncert w oddanej do użytku hali widowiskowo-sportowej „Arena” w Poznaniu. Zachwytom nie było końca: Hala ma powierzchnię 13,5 tys. metrów kwadratowych i mieści przeszło 7 tys. widzów. W czerwcu tego samego roku w Poznaniu oddano do użytku hotel „Polonez”. Hotel mieścił blisko 600 miejsc noclegowych. Był to pierwszy w Polsce hotel wzniesiony w technologii „wielkiej płyty”. Cóż, działo się to w dekadzie, kiedy wszystko u nas było wielkie, tylko z czasem okazało się, że nie tak bardzo, jak się nam wydawało.

A reszta świata pamięta też inne rocznice. Na przykład, iż właśnie 28 czerwca 1914 roku austriacki następca tronu, arcyksiążę Ferdynand, wjechał uroczyście do Sarajewa. Jak Państwo pamiętają, przebywał tam krócej niż planował, ponieważ zginął zastrzelony przez serbskiego zamachowca. Ale nie tylko on, bo ten przyjazd kosztował Europę około 10 milionów poległych.

Wakacje, wakacje, wraca więc kwestia zmęczenia i wypoczynku. Podszedłem do zagadnienia naukowo i sięgnąłem po pracę nieocenionej Ireny Gumowskiej pod tytułem „My i nasz dom”, konkretnie do bibliofilskiego wydania z roku 1956. Pani Irena drogą żmudnych badań ustaliła, że człowiek w pozycji leżącej zużywa w przybliżeniu zero energii. Ale już kiedy siedzi, zużywa o 30 procent więcej energii niż gdyby leżał. A jak chodzi, to jego organizm narażony jest na utratę aż dwustu dziewięćdziesięciu procent energii więcej niż gdyby leżał.

Niekiedy ten rabunek organizmu przybiera zastraszające formy. Pół biedy, gdy kto pisze ręcznie, bo w godzinę traci tylko 20 kalorii, jak na maszynie – 30 kalorii. Ale już szewc potrafi stracić w godzinę 90 kalorii. A to i tak betka przy pracowniku kamieniołomów, który w godzinę może stracić nawet 300 kalorii. Boże, jak sobie pomyślę, że pracownik kamieniołomów pracuje dziesięć raz ciężej niż ja stukający w klawiaturę, czerwienię się ze wstydu jak piwonia, że taki ze mnie niskokaloryczny nierób.

I jeszcze jedno. Pani Irena Gumowska przypomina, że jak znamy cel pracy, to osiągamy znacznie lepsze wyniki. Uczeni radzieccy zbadali, że zespół pracowników, którzy nie bardzo wiedzą, co robią, popełnia średnio 440 błędów w trakcie wykonywania zadania. A zespół, który wie, co robi, tylko 85 błędów. Ze mną podobnie. Zacząłem stukać w klawiaturę i zabijcie mnie, nie umiałem sobie przypomnieć, po co to. Patrzę, a tu – faktycznie 440 błędów. Ale w końcu przypomniałem sobie, że to do radia, na ósmą czterdzieści. Uff, udało mi się zmniejszyć liczbę błędów do osiemdziesięciu pięciu. I z tym do państwa przychodzę –  Wiesław Kot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *