Radio Merkury, środa 1 marca 2017

Mili Państwo,
Dzisiaj – poza wszystkim – Światowy Dzień Świadomości Autoagresji. Chodzi w nim o to, aby sobie samemu nie wyrządzać krzywdy na przykład chodzeniem po cienkim lodzie na jeziorze z początkiem marca. O czym ciągle się słyszy. Ale też by siebie samego najzwyczajniej w świecie – lubić. A choćby i z wzajemnością.

Dziś także Światowy Dzień Przytulania Bibliotekarzy. Do przytulania pana bibliotekarza to bym się tak nie palił – mimo święta – ale z jakąś uroczą bibliotekareczką, to bym świętował do upadłego.

Rocznice historyczne. Dwie. 1 marca roku 2006 – Anglojęzyczna Wikipedia osiągnęła milion haseł.

A 1 marca roku 2011 w Rosji milicja została zastąpiona przez policję. Tylko nie jestem pewien, czy obywatele tego kraju odczuli jakąś różnicę.

Kryminalna Wielkopolska, ale tym razem na opak. Bo okazuje się na takiej poznańskiej Wildzie dochodzi do przestępstw, do których nie dochodzi. Ot, pewien 35-latek pożalił się mundurowym, że napadło go w parku Jana Pawła II – co samo w sobie naganne – dwóch opryszków i odebrało mu dość drogi telefon. Odebrało, to znaczy – nie odebrało, bo mężczyzna uszkodził aparat, a sklep nie chciał uwzględnić reklamacji. Nie bardzo jednak wiadomo, dlaczego chłop poszedł z tym fikcyjnym napadem na policję. Może spodziewał się odszkodowania z PZU? Kto wie, co ludziom chodzi po głowie na tej Wildzie?

Bo na tej samej Wildzie jedna 15-latka też utraciła telefon skutkiem napadu z uderzeniem w głowę, pozbawieniem przytomności i podobne. Tak zeznała na posterunku. I panowie jej bardzo współczuli do momentu, kiedy się rozmyśliła i przyznała, że telefon zgubiła i bała się powiedzieć rodzicom. Boże, jak to ludzie są dzisiaj przywiązani do tych swoich telefonów… Przed wojną nie do pomyślenia!

A propos przed wojną i doniesień na policję. „Dziennik Poranny” rok 1935. „Poznań. W dniu wczorajszym wniosła pani B. doniesienie do policji przeciw swej córce, byłej baronowej G. o przywłaszczenie biżuterii, srebra i futra. Na początku roku zginęły pani B. te rzeczy, przyczem już od pierwszej chwili podejrzenie swe skierowała przeciw swej córce. Dopiero wczoraj, idąc ulicą Bukowską, spotkała pani B. jakiegoś mężczyznę, który niósł zaginione futro. Zaindagowany przez panią B. mężczyzna oświadczył, że futro to otrzymał od córki pani B. Policja wszczęła dochodzenie. Zaznaczyć należy, że pani B. jest wdową po najgłośniejszym i niebezpiecznym oszuście, który grasował przez dłuższy czas w Poznaniu”.

Tak, z wdowami bywają problemy, jak nie przymierzając z tymi wdowami z Chojnic swego czasu. Oto pewna tamtejsza wdowa napisała wiersz o swym małżonku, który zszedł był i umieściła go na nagrobku. Wiersz był tak wzruszający, że spodobał się innej wdowie, która skopiowała tekst i umieściła na nagrobku własnego męża, który to nagrobek znajdował się alejkę dalej. Chciałbym państwu odmalować wojnę miedzy wdowami, jaka się po incydencie tym wywiązała, ale nie jestem w stanie. W każdym razie „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki to przy tym pikuś.

Suweren o wdowach wypowiada się raz tak, raz siak. W jednej części kraju słychać: Dobra i wdowa, gdy młoda i zdrowa. Za to w innej: U wdowy chleb gotowy, a kawałek dalej. U wdowy chleb gotowy, ale niezdrowy.

Ach, w sumie i tak chodzi tylko o to, by nie trafić na czarna wdowę.
Wiesław Kot

2 przemyślenia nt. „Radio Merkury, środa 1 marca 2017

  1. Nie mogę się wypowiadać w kwestii przytulania bibliotekarek, ale przytulanie kotka może wyglądać tak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *