Nothing smells like a new car

Zielona Góra. Nową renóweczką. Seatowi skończyła się gwarancja, a my maszyny raczej nie oszczędzamy. Renóweczka ma takie same parametry, ale prowadzi się bez porównania bardziej miękko. I najważniejsze (dla nas) – jest także na gaz. Wprawdzie wszyscy mówią, że już niedługo benzyna mocno stanieje, ale my tak na wszelki wypadek…:

W bibliotece w Kościanie będzie prelekcja o kinie Kieślowskiego. Takiej reklamie wypadałoby sprostać…:

Z trasy. Jura. Cała z wapienia.:

Kraków, MOCAK, sztuka inspirowana sztuką.:

2 przemyślenia nt. „Nothing smells like a new car

  1. Skoro będziesz mówił o Kieślowskim to oczywiście o „Dekalogu”. Jeśli tak, to oprócz 10 przykazań, wypada też wspomnieć o cnotach, nie tylko niewieścich ale i męskich.

    1. Z tekstu prelekcji – w nawiązaniu do Kieślowskiego i „cnót męskich”:

      Środowiskowa legenda głosi, że na jednym z festiwali do Mirosława Baki, który w filmie „… o zabijaniu” bardzo długo i uparcie próbuje pozbawić życia taksówkarza, podszedł amerykański aktor. „- Wie pan, mnie się zdarzało w filmach zabijać wiele razy. Wydawało mi się, że znam ten proceder na wylot. Ale to, co pan wyprawia w tym filmie, przechodzi wszelkie granice…” Ów aktor nazywał się Chuck Norris.

Skomentuj Wiesław Kot Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *