Poranek, dzień pierwszy (tygodnia).:
Z trasy. Kiedy byliśmy na zewnątrz kościoła o. Rydzyka w Toruniu i przez megafony dobiegał jego głos (a wszystko skąpane w błękitnej poświacie policyjnych kogutów), nie mieliśmy pojęcia, jak brzemienne rzeczy zachodzą właśnie wewnątrz. A w bazylice redemptprystów w Bardzie – cisza i spokój. Dorota przed kilku laty nie mogła tu oczu oderwać od ruchomej szopki. Sam większego kiczu nie oglądałem dawno, o ile kiedykolwiek. Ale Dorota wpatrywała się tak intensywnie, że pani bileterka puściła jej cały seans raz jeszcze i nie chciała zapłaty. A teraz – pozostały wspomnienia..
I jeszcze z dalszych zaległości – Czarnków. Przed włączeniem gwiazdkowej wtyczki do kontaktu.:
Kicz – rzecz względna. Wystarczy przeczytać poniższy tekst, zwłaszcza o perspektywie semiotycznej:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kicz