Marcowe gadanie

Wiosna. Mrówki już w blokach startowych.:

s1

Bzy pęcznieją.:

s2

Bobry dotąd przegryzały pnie. Poczuły wiosnę i rzucają się na gałęzie.:

s3

Tylko Statua Wolności w jesiennym deszczu.:

s4

Kiedyś przeczytałem u Andrzejewskiego: „Jestem słaby jak marcowa mucha”.

Dziś rocznica „wydarzeń marcowych” z ’68. W TOK FM zastanawiaja się, czy też będą zamieszki. Bo akurat „Dziady” (w pełnej wersji!) grają we Wrocławiu.
Kiedy w marcu ’68 Wielką Improwizację mówił Holoubek, trwała przeszło pół godziny.

Bywa, że piosenka się uczepi i słucha się jej – lub nuci – w kółko. Mnie dziś dopadła „Baba na psy” Artura Andrusa.

Umknęła mi wiadomość o śmierci Georga Martina, piątego beatlesa. To on wymiata na pianinie, gdy Lennon śpiewa „Rock And Roll Music”.

Żona prawicowego dziennikarza ma pracować dla pani premier na odcinku „social media”. Wcześniej była florystką. Internet: „Mogła zostać wiceprezesem Orlenu”.

Tygodnik Nie: Firma pogrzebowa w Zamościu dostała zlecenie od mężczyzny, który zamówił trumnę dla zmarłej 94-letniej matki. Gdy pracownicy firmy przywieźli trumnę pod wskazany adres, wpadli w osłupienie. Staruszka, dla której zamówiono trumnę, miała się świetnie. Na widok trumny bardzo się zdziwiła, ale zdołała wyjaśnić pracownikom, że syn, który rzekomo zamówił dla niej usługę pogrzebową, nie żyje od kilku lat.
Zamość od mojego Jarosławia dzieli małe 100 kilometrów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *