Magdalena Grochowska – Wytrąceni z milczenia

Magdalena Grochowska – Wytrąceni z milczenia:

Witold Kula
Cytaty:

Na seminarium w WWP u profesor Natalii Gąsiorowskiej omawiają historię gospodarczą Europy. „Historię nie królów i wojen – wspomina Kula – lecz historię mas ludowych, ich pracy i walki”. O swoim wyborze historii gospodarczej napisał później, że był dokonany przeciwko szkolnej wersji historii. „Przesłodzonej, ckliwej, solidarystycznej, nacjonalistycznej. Szukałem historii […] ludzi skromnych i nieznanych, których zbiorowa praca, ofiary, cierpienia, stworzyły kraj taki, jakim jest”.

Pisał, że przyjęcie jednolitego systemu miar byłoby nie do pomyślenia bez Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. „»Jeden król, jedno prawo, jedna miara i jedna waga« – wołali w przeddzień rewolucji chłopi w całej Francji.

Urządzają spotkania pracowników fabryki z Iwaszkiewiczem, Barszczewską, Wandą i Kazimierzem Wiłkomirskimi, Panufnikiem, Lutosławskim. Za występ płaci się ziemniakami, jest to forma pomocy dla twórców.

– Na zebraniach PZPR na socjologii ciągle wałkowało się sprawy personalne; jakieś donosy, że po śmierci Stalina ktoś poszedł do knajpy; że ktoś się z kimś całował na schodach w akademiku. Nina tym sprawom ukręcała głowę. Cierpliwie tłumaczyła młodym ludziom, że szpiegując kolegów, nie realizują żadnych szczytnych ideałów.

Pod koniec grudnia 1951 roku w Otwocku odbywa się metodologiczna konferencja historyków. Przyjeżdżają uczeni radzieccy. Profesor Tadeusz Manteuffel precyzuje cel: przestawić polską naukę historyczną na tor metodologii marksistowskiej. Sekretarz KC Edward Ochab pozdrawia historyków, tych „żołnierzy ważnego odcinka frontu ideologicznego”.

Lubił jechać pociągiem i patrzeć na ścieżkę, która biegnie wzdłuż toru.

Analizował w dzienniku język epoki Gierka, różne „dynamiczne rozwoje”, „moralno-polityczną jedność narodu”. Nie chce jedności, chce właśnie różnorodności. „Niech się ludzie wiążą […] w zespoły jak najrozmaitsze”.

Ojciec mi kiedyś powiedział, że wielkim argumentem przeciwko sowieckiemu komunizmowi jest poziom tamtejszej sztuki oraz znikome nowatorstwo w zakresie wynalazczości.

… sam komunizm miał coraz mniej nowego do zaproponowania. Do tego, by produkować małego fiata nie trzeba było aż komunizmu.

Na pytanie jednak, czy więcej nam wszystkim dali ci, którzy się radykalnie odcięli, czy ci, którzy współpracowali przy zachowaniu rozsądku, nie ma odpowiedzi. Podobnie nie ma odpowiedzi, czy więcej dała postawa kardynała Wyszyńskiego, czy linia Mazowieckiego, Turowicza, Zawieyskiego („Tygodnika Powszechnego”, „Więzi”, KIK).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *