7 przemyśleń nt. „Lodzermensz

  1. W Łodzi studiowała Agnieszka Osiecka. Przeczytałem Twoje uwagi na temat serialu na wirtualnemedia.pl. No tak, miała ciekawe życie, ale chyba nie o to chodzi.
    Szymborska mówiła że trudno jest ciekawie pokazać pisarza. Siedzi, myśli, spojrzy przez okno, spojrzy na sufit, coś napisze, wstanie, zrobi dwa kroki… Jaki widz wytrzymałby coś takiego!
    Czy jest ciekawy film o pisarzu?

  2. Pisanie (w sensie zaczerniania papieru) to tylko finał bardzo długiego procesu. Żeby mieć co napisać (namalować, skomponować) trzeba sporo przeżyć. A to już nadaje się na film jak najbardziej.
    „Living Las Vegas”

    1. Naprawdę uważasz, że żeby móc coś napisać, trzeba sporo przeżyć? Od lat nie widziałem w księgarniach dowodów potwierdzających tę tezę.

      1. No, nasza noblistka (ta nowsza) sporo się pobadziała po świecie. I sporo pozapisywała na kawiarnianych serwetkach i na odwrocie biletów lotniczych, bo akurat niczego innego nie było pod ręką.
        Z tym, że tradycja literacka była u nas taka, by całą aktywność pisarza wyczerpywały starania o miejsce w domu pracy twórczej. A jak w Oborach po licznych zasługach przenieśli go z oficyny do głównego pałacu, to dostawał na tacy temat na trzytomową powieść dygresyjną. I to są zapewne te powieści, które widziałeś w księgarniach.

  3. Przeczytałem streszczenie „Living Las Vegas”. Jest tam opór alkoholika przed leczeniem a nawet przed rozmową na ten temat. Niestety tak było też z Agnieszką Osiecką. Obraziła się na pewien czas na Magdą Umer, gdy ta chciała ją wysłać na odwyk. Szkoda że Magdzie się nie udało. Agnieszka żyłaby do dzisiaj i może pobiłaby rekord świata w długości pisanego dziennika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *