Listy do M. 2

Obejrzałem z ciekawości, bo to jakiś zeszłoroczny rekord frekwencyjny. Zasada się potwierdza – jak coś się podoba milionom, to musi to być g…
Nie ma tu nic, co nie byłoby banałem, schematem, gotowcem. Jak się pojawia zakochany, to od razu mówią o nim „Romeo”. I oczywiście „motyle w brzuchu”.
„Czerwone wino musi trochę pooddychać” – zwłaszcza jak się je kupuje w wiejskim sklepie.
To ma być przeciętna Polska, choć wielkomiejska. Wszyscy cos robią, działają, nieustannie w ruchu. A gdzie się podziały debile, tępaki, smutasy, nudziarze?
Przez pierwszą godzinę nic nie chce się zacząć.
Zakochane panie (pierwsza miłość!) grywają 40-latki.
Wszyscy słuchają tej samej stacji. Oczywiście Radia ZET, które jest dla młodszych nastolatków (niezależnie od wieku).

Listy do M. 2, reż. Maciej Dejczer 2015 filmweb

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *