Krwawa wiewiórka

Byliśmy w trzydniowym objeździe po Warszawie, gdzie żebrałem o uwagę odbiorców licznych mediów w związku z moją książką.
Wrażeń moc. Miejmy je więc z głowy.
Obok przepysznej centrali TVN-u na Wiertniczej (chrom, marmur, szkło) jakże skromny budyneczek. Za to jakież słuszne hasła utrwaliła na nim anonimowa dłoń:

Poza tym – w stolicy już Christmas. Pod Kolumną Zygmunta:

Na Trasie Łazienkowskiej:

W Radiu publicznym na Malczewskiego:

W Świetlnym Miasteczku koło Pałacu w Wilanowie:

Poza tym drobiazgi. W wilanowskim Muzeum Plakatu porwani siłą wyrazu pewnego dzieła postanowiliśmy założyć dwuosobowy (na razie) Komitet Antyalkoholowy:

Mnie skłonił do założenia Komitetu wcześniejszy widok pewnego plakatu w Łazienkach. Wyobrażony na nim artysta aby prowadzić pędzel prawą ręką, musi podtrzymywać ją lewą dłonią. Co zapewne spowodowane jest wiekiem. Ja nie jestem tak wiekowy jak on, a przecież musiałem nieraz dokonywać zupełnie podobnych zabiegów. Bynajmniej nie z powodu wieku ani Parkinsona:

W Muzeum Powstania Warszawskiego Dorota wypatrzyła taki oto podręcznik malarstwa dla dzieci. Cóż, widywaliśmy wiele niemal identycznie ubranych łączniczek (tylko nieco starszych) na ulicach stolicy. Ich zadaniem było dotrzeć najkrótszą drogą do najbliższego punktu handlującego godnym pogardy płynem i wrócić na kwaterę:

Jeden z takich punktów doczekał się nawet, iż nazwano ulicę jego imieniem:

W Łazienkach najpierw było groźnie. Dorota przysięgała, że ta wiewiórka chciała rzucić się jej do gardła i miała mord w oczach. Jak ja rozumiem to zwierzątko…:

Potem było niezrozumiale. W Pałacu na Wodzie eksponują dwie grupy posągów: greckich bogów i polskich bohaterów. Tylko dlaczego jedni panowie demonstrują przyrodzenie, a inni nie? Jak wszyscy, to wszyscy:

Poza tym gender. Zwłaszcza na Mariensztacie:

Wstydź się,  Warszawo!

4 przemyślenia nt. „Krwawa wiewiórka

  1. Na kanwie Pańskiego reportażu ze stolicy tak mi się nasunęło i pozwoli Pan, że zapytam: czy Pan jest za miastem czy za wsia?

  2. Za trudne pytanie.
    W Warszawie największe wrażenie zrobiła na mnie ulica Syta. Jeżeli Pan mi podpowie, czy to wieś czy miasto, to zdobędę jakieś minimum rozeznania.
    Nawiasem – był Pan obficie wzmiankowany przy ulicy Anielewicza, róg Jana Pawła (to wieś czy miasto?).

  3. Cóż, nie jestem w stanie Panu pomóc.
    Nie mam bowiem pewności, czy:
    – to Pan sprzedaje kościane guziki do kożuchów,
    – to Pan ma gilzy Morvitan,
    – ciotka Eliza mieszka w Berlinie,
    – w zeszłym roku padał deszcz (ze śniegiem)
    – katedra znaczy Dwór Artusa
    i gdzie są najlepsze kasztany.
    O Pańskiej trudnej sytuacji powiadomię niezwłocznie ciotkę Zuzannę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *