Krótka historia samobójcy

 

Brnijmy w muzykę funeralną. Przed 1. listopada. Kiedyś planowałem, że każę sobie tę piosenkę zagrać na własnym pogrzebie. Bo jest o facecie, który bardzo się spieszy przez całe życie. A w końcu strzela sobie w łeb, kiedy czeka na skrzyżowaniu na zmianę świateł. I już nie zdąży zauważyć, że właśnie ma zielone. Teraz, kiedy mi już bliżej niż dalej, przestałem się tak bardzo utożsamiać z piosenką o samobójcy.
Jakiś komentator na Youtube napisał, że kto nie podziwia tej piosenki, nie zasługuje na miano człowieka. Bez przesady, bez przesady…
The Beatles „Day in the Life”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.