Jesienin

Tekst według sztuki teatralnej Janusza Głowackiego.
Wykonanie Olena Leonenko.
Poruszające. W nawiązaniu nota o poecie z mojej książeczki sprzed dziesięciu lat o najwybitniejszych ludziach pióra.:

s4

Siergiusz Jesienin (1895 – 1925)

W poezji był mistrzem obrazu, w życiu – mistrzem autodestrukcji. Żył zaledwie 30 lat, ale to wystarczyło, by stworzyć „wzorzec” poety rosyjskiego. Żywy i naśladowany do dziś.

Z pochodzenia był chłopskim synem i wszystko wskazywało na to, że poecie z takim pochodzeniem rewolucja październikowa otworzy drogę do pełnego rozwoju. Zwłaszcza, że poeta, świetnie przyjęty w salonach Petersburga, opiewał głównie uroki „drewnianej Rosji”. „Przepowiadają mi, że niebawem stanie się poetycka znakomitością”- pisał wówczas. Jednak jego wiersze, w których często występował Chrystus, obrońca uciśnionych, rosyjskich chłopów, nie mogły się podobać nowej, bolszewickiej władzy. Ona widziała w roli rzecznika klas uciśnionych kogoś zupełnie innego. Wprawdzie sam maksym Gorki płakał rzewnymi łzami, kiedy Jesienin czytał mu swoje „ludowe” poezje, ale postawiony znacznie wyżej w strukturach partyjnych Lew Trocki zarzucał poecie, że od jego wierszy wionie „smrodem średniowiecza”.
Początkowo to Jesienina nie zrażało do rewolucji. Niezłomnie wierzył, że przed rosyjskim chłopstwem otworzy ona nowa erę. Tej wiary ubywało w nim jednak z każdym rokiem. „Gwiazda Października rozczarowała mnie” – pisał zaledwie dwa lata po zwycięstwie bolszewików. I dodawał, że w nowych czasach zostanie pewnie ostatnim prawdziwym piewcą rosyjskiego ludu. Tę świadomość głuszył w sobie coraz większymi dawkami alkoholu. Wódka potęgowała też jego problemy z kobietami – a żenił się aż pięciokrotnie. Najsłynniejszą małżonką poety była amerykańska tancerka Isadora Duncan. Od początku znajomości fascynowała go nie tyle ona sama, co atmosfera światowego sukcesu, jaka ją otaczała. Z Isadorą, podróżującą w niekończących się tournee, przemierzył całą Europę i Stany Zjednoczone. Puenta tych podróży była gorzka i zaskakująca. „Dopiero za granicą zrozumiałem, jak wielkie są zasługi rewolucji radzieckiej, która uratowała świat przed wszechwładnym panowaniem filistra” – pisał. W Ameryce Jesienin nie zobaczył niczego ciekawego poza nowym tańcem – fokstrotem. W 1923 roku musiał już jednak wracać do Rosji – w codziennym bytowaniu przeszkadzały mu nasilające się halucynacje – wynik nadmiernego opilstwa. Związek z Isadorą Duncan przetrwał zaledwie dwa lata.
W Rosji jego psychiczne problemy nasiliły się. Poetę opętała mania samobójcza. Rzucał się pod pociągi, próbował wyskakiwać z okna mieszkania na piątym piętrze, zadawał sobie ciosy nożem kuchennym. W jego wierszach zawartych w tomie „Miłość chuligana” z 1923 roku poczucie narastającej beznadziejności jest już tematem dominującym. Powracają w nim motywy charakterystyczne dla późnego Jesienina: zaplute tawerny, bandyci, prostytutki, meliny alkoholików.
W roku 1925 stało się już jasne, że o własnych siłach poeta nie wydźwignie się z nałogu alkoholowego, który coraz silniej deformował jego psychikę. Przyjęto go na leczenie psychiatryczne. Na Święta Bożego Narodzenia wydano mu jednak przepustkę do domu. Wykorzystał ja na to, by w odosobnieniu podciąć sobie żyły, a spływającą z nich krwią napisać pożegnalny wiersz.

Jesienin, reż. Józef Opalski

6 przemyśleń nt. „Jesienin

  1. Jesienin to się, jak śpiewał Rosiewicz, „targnął na siebie ze sznurem” (wg legendy wziął pasek od podróżnej torby. Rany na rękach go nie zabiły. Choć oczywiście jest i wersja że zabiła go bezpieka bo się zrobił nieobliczalny i nie chciał grać w zespole, optymistycznie. Jak Majakowski, którego ostatnie słowa przed samobójstwem brzmiały „towarzysze, nie strzelajcie”.

  2. Pewnie, że towarzysze pomogli. Podobnie jak wszystkim, którzy nieśli jego trumnę w kondukcie honorowym. Meyerhold, Babel, Mandelsztam, Gorki…
    W tym cytacie z piosenki coś mi nie siedziało w uchu z tym „targaniem”. Sprawdziłem.
    „Skrzypek żebrak samouk, kapelusz leży pod murem,
    a tam się bankier zachodni to porwał na siebie ze sznurem… „

    1. Racja. Andrzej R to artysta nie pierwszej świeżości więc dawno nie słuchałem. Dziękuję za zwrócenie uwagi – porwał zreszta lepiej pasuje istotnie.

  3. Żałuj!
    Kto nie słyszał Rosiewicza w Radiu M. stracił o wiele więcej niż ten kto nie oglądał czołówki „Czterdziestolatka”. A Sopotach nie mówiąc.

  4. Owszem, w Radiu M. go raz słyszałem. Jego kariera miała różne etapy – był etap „Do odsiedzenia jeden rok…”, potem etap „Michaił, Michaił…”, teraz etap „Bronek jak skowronek”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *