Ja jako łajza

Doba przerąbana. W nocy Oscary, w dzień telewizja za telewizją. Za chwilę ma przyjechać TVN24 i mam nadzieję, że to się wreszcie skończy. Strasznie trzeba się pilnować, żeby nie powtarzać tego samego. Tymczasem Oscary są, jakie są, rozdanie się nie zmienia. A tu jeszcze Dorota wyjeżdża z awanturą, bo wczoraj miałem zupełnie nagłą wizytę jakiejś ekipy i narzuciłem na byle jaką koszulę byle jaką marynarkę i wyszedłem przed kamienicę dawać głos. W dodatku tę koszulę jeszcze zdążyłem poplamić zupą, bo jadłem szybko i bez dochowania staranności kulinarnej. I wyglądałem – podobno – jak ostatnia łajza. A ona tak dba o mój wizerunek medialny. Do każdej telewizji inna koszula, inna marynarka, żeby było widać, że mam więcej niż jedną…

Z cyklu „polszczyzna”. Prawicowy portal Polityce na wywody kogoś z lewicy używa określenia „neokremlowski bełkot”. Nie słyszałem. A jest może „bełkot postkremlowski”? „Bełkot prekremlowski”? „Bełkot antykremlowski”? Warto by te bełkoty porozróżniać, aby się nie myliły.

W moich stronach ojczystych nic się nie dzieje, więc tamtejsze media informują o bzdetach. Że na przykład strażak prowadził wóz służbowy i wjechał w dwie idące spokojnie kobiety. Po czym uciekł. Ale przecież jak go złapali, to wydmuchał tylko 0,4. Czysty śmiech!  Jak by tak każdy, kto ma 0,4 w wydychanym miał nie wsiadać za kierownicę, to w moim mieście ruch samochodowy zamarłby całkowicie.

Na początku Tygodnia Modlitw o Trzeźwość itd. na religijnych portalach trwa zajadły spór: co bardziej niszczy rodzinę – alkohol czy gender? Sam, doprawdy, nie umiałbym rozstrzygnąć… Ale jak już w tej samej rodzinie zakorzeni się gender i alkohol, to już definitywna meta.

Czytam, że Andrzej Żuławski przegrał proces o zniesławienie z Weroniką Rosati, którą miał w obraźliwy sposób przedstawić w swej książce „Nocnik”. Sam miałem z nim zwadę swego czasu. Robiłem z nim jakieś wywiady dzwoniąc do Paryża i wszystko było ok. Ale on przyjechał do Polski i nakręcił film „Szamanka” z Lindą. Liczył na ogromny sukces. Ja to obejrzałem, pozwoliłem sobie uznać za gówno ostatnie i tak też napisałem we „Wprost”. On na to w którymś medium: „Jakiś idiota z >>Wprost<< zupełnie nie zrozumiał mojego filmu i napisał stek bzdur.” Cóż, ja jako idiota do sądu go jednak nie podałem. Nie, żebym uważał, że ma tak całkiem rację…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *