I nie wódź nas na pokuszenie…

Afera z tego powodu, że jakąś grę komputerową promuje piosenka „Zegarmistrz światła” w wykonaniu Tadeusza Woźniaka aż z roku 1972. Wykopalisko! Całkiem słusznie. Bo przecież czy nie można by wziąć równie dobrej, a na pewno znacznie lepszej piosenki z roku 1993 na przykład, kiedy nie było już cenzury i każdy mógł pisać otwarcie i pięknie, a nie jak za komuny? Albo którejś ze świetnych piosenek z roku 2004 alb albo 2008? Przecież tyle ich było! A każda – wreszcie uwolniona z kajdan cenzury – pięć razy lepsza od tego smucenia o jakimś zegarmistrzu!

Internet sentencjonalnie: Justyna Steczkowska śpiewa już 20 lat. Ciekawe, co na taki tekst powiedziałaby Maryla Rodowicz. Albo śp. Mieczysław Fogg.

W marketach oczywiście kąciki z dyniami, czarownicami na miotle itd. Stąd protesty, że w Polsce, kraju katolickim itd. Gorzej, że z tymi dyniami wyskoczyli też na głównej witrynie przeglądarki Google. Aż się prosi, by objąć ją bojkotem.
Ale w Lidlu już pierwsze kąciki bożonarodzeniowe. Dziwne, do tej pory zasadniczo czekali z tym, aż zlikwiduje się stoisko z dyniami. Długofalowa strategia albo falstart – okaże się. Inni widzą w tym zapowiedź Świąt. Ja, dodatkowo, dostrzegam okazję do kolejnych protestów. Przeciw komercjalizacji Bożego Narodzenia. Jest u nas całkiem duża część populacji, która jak sobie oprotestuje, to od razu czuje się lepiej.

Pani redaktor, która do mnie dzwoni, na koniec rozmowy rutynowo życzy mi „Miłego weekendu”.

Wieczorem w Polsacie mam gadać o swojej książce, zmarłych aktorach: polskich i nie. A potem jeszcze telefoniczne łączenie z publiczną w niezwykle pilnej kwestii pewnego pana, który przebrał swego psa za pająka-mutanta. Mniej ważne, że parę osób przywiódł do palpitacji, ważniejsze, że miał ogromną klikalność na całym świecie. Czas się uczyć!

Świadkowie zostawili w skrzynce bieżącą porcję pism. Datowane: Październik 2014. Dorota się zżyma, że nieaktualne, bo prawie listopad. I – komu potrzebne wczorajsze gazety? Tak śpiewał Bob Dylan, ale nie sądzę, by Dorota go cytowała. Ona tak sama z siebie.
Ale – jak zwykle – nie ma racji. Bo w Przebudźcie się! bezcenne rady, jak nie ulec pokusie:
Nie przebywaj sam na sam z osobą płci przeciwnej.
Nie korzystaj z Internetu w miejscu lub czasie, w którym kusiłoby cię, żeby oglądać pornografię.
I wreszcie:
Trzymaj się z dala od ludzi, których mowa i zachowanie sprawiają, że zło wydaje się atrakcyjne.
Co do wyciągania wniosków z tej ostatniej rady… Cóż, Dorotka, będziemy się żegnać…

Urszula Dudziak „Cantabile In Jazz”. Cantabile to jest o tyle o ile. Jak się Urszula rozpędzi, to wydobywa z gardła takie chroboty, że mogą się przyśnić. Na dodatek – raz nisko, raz wysoko. Rzadko pośrodku. Druga połowa duetu to wokalista Marek Bałata. Ten przynajmniej wie, jak się zachować na występie jazzowym. A na zdjęciu (wyjątkowo zamiast okładki) główna sprawczyni:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *