Godziny nadziei

 

Scenariusz Jerzego Pomianowskiego. Raz z nim rozmawiałem. Żalił się, że młodzież nie wie, jak się dokładnie pisze „Piłsudski”.
Jeden z asystentów reżysera: Stanisław Bareja.
Na planie: Stanisław Mikulski, Jadwiga Chojnacka, Bronisław Pawlik, Stanisław Milski (jako generał SS), Kazimierz Wichniarz, Stefan Friedman, Gustaw Lutkiewicz, Wiesław Michnikowski, Jarema Stępkowski i Leon Niemczyk oczywiście.

Akcja w Łagowie na kilka dni przed końcem wojny. W tle wszystko ważne: zamek Joannitów, obie bramy, przesmyk miedzy jeziorami, słynny wiadukt kolejowy i biegnące na jego szczyt schody.

Polski szpital, po lasach jeszcze Niemcy. Akcji żadnej, po prostu luźne obrazki. W pewnym momencie miasto chcą przechwycić niedobitki niemieckiej formacji pancernej, które wyrywają się na odsiecz Berlinowi. Polacy decydują się bronić miasta. Amerykanie, oczywiście, tchórzą.
Polski fryzjer podpala niemiecki czołg butelka spirytusu, którą wykradł ze szpitala, ale nie zdążył dopić.

Frontowi artyści na występach – recytują „Kwiaty polskie” Tuwima.
Amerykanie wyzwoleni z obozu jeżdżą zaprzęgiem, w którym samochód pancerny ciagnie karawan z napisem „Boss”. Żeby wyglądało bardziej idiotycznie.

Godziny nadziei, reż. Jan Rybkowski, 1955

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *