Godność

 

Scen. Jerzy Grzymkowski
Z bardziej znanych Janusz Kłosiński. Wołłejko, Wieńczysław Gliński. Już z brzuszkiem. Tomasz Zaliwski. To ci, którzy nie dość, że nie bojkotowali, to jeszcze graliw takich idiotycznych agitkach.
Koniec listopada 1981.
Radio ogłasza 20-ty stopień zasilania.
Strajk kolporterów prasy codziennej, „strajki kroczące”.
Poranek w rodzinie robotniczej. Babcia ostoją.
Syrena wzywa na pierwszą zmianę.
Zebranie „Solidarności” – uderzyć w system. Sugestia, że to szaleństwo.
Scena kiedy oflagowują bramę – muzyka żałobna.
Stary robotnik nie chce strajkować: „- Bez pracy nie ma kołaczy”.
„- Płuca na zebraniach wypluwaliśmy i co?”
„- Za dużo się obcych kręci… Doradców…”
Ci buntownicy spod znaku „S” to niezrównoważeni histerycy. A inni – chcą spokojnie pracować.
Cierpią szeregowi partyjni. Bo ci u góry się nakradli.
Wszyscy reagują histerycznie – jak to w polskim filmie – wtedy łatwo zamazać racje. Ten ma rację, kto głośniej krzyczy.
„- Trzeba wszystko rozwalić i zbudować od nowa”.
Trzypokoleniowa rodzina przy jednym stole. Babcia robi obiad, córka poprawia wypracowania, wnuk odrabia lekcje. Kostka Rubika.
„- Ty nic nie rozumiesz!” – najczęstszy argument w dyskusji.
W telewizji: „W Jarosławiu wywieszono czarne flagi w ramach protestu przeciw…”
Babcia: „- Wszyscy się wzięli za politykę. A jeść to kto wam da?”
Sekretarka głównie zajęta szminką.
„- Po mojemu to trzeba się przede wszystkim wziąć za robotę”.
Najgorsi – doradcy.
Wszyscy mówią o interesach „klasy robotniczej”. Teraz o tej „klasie” jakoś cicho.
Stary robotnik. Jak kto mu chce wyłączyć maszynę w celach strajkowych, to by zabił.
Dziennikarza gra kierownik szatni z „Misia”.
W domu piec kaflowy.
W biurze meble „na wysoki połysk”.
Pracował w jednym zakładzie 40 lat. Teraz chcą go zwolnić. Tragedia.
„- Tyleśmy przeszli…” Polski refren.
Skandal. I dopiero Generał…
Wywożą przyzwoitego człowieka zaplątanego w politykę. Hołota, która nie rozróżnia. Taka sama wtedy jak i dziś.

Godność, reż. Roman Wionczek 1984 filmweb

3 przemyślenia nt. „Godność

  1. A właśnie wczoraj widziałem ten film. I jeszcze sequel „Czas nadziei”, o tym jakie to szczęście, że Generał zatrzymał ekstremę 13 grudnia.

    Mój ulubiony cytat:

    „-Pogwiżdżą dzisiaj, a jutro łeb rozwalą…”
    „- Za co?”
    „- Za co? Już ja sama wiem za co. Tak się wszystko pokręciło, że już ja sama nie wiem.”

    Brawa dla scenarzysty Jerzego Grzymkowskiego.

      1. Polecam też (choć pewnie znasz) „Wysokie loty” Filipskiego. Ta sama pula aktorów powiatowych, takie same ważkie tematy (że dyrektor fabryki kradnie a sekretarz POP się na to nie godzi).

        „Wpadnijcie na operatywkę, załatwimy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *